środa, 22 lipca 2015

Z linii frontu, czyli rzecz o myszy cz.II


Obie strony wciąż wściekle walczą.
Aczkolwiek uczciwie trzeba donieść, że przed linią drzwi widać silne wahania nastrojów.

Za barykadami zaś mała lokatorka samotnie stawia czoła zwielokrotnionym działaniom zaczepnym i ostrym niespodziewanym nalotom drużyny złożonej z, co odważniejszych, członków rodziny.   
W dzień co prawda maleństwo słodko śpi, jednakowoż drogi oddechowe ma tak drożne i krzepkie, że trudno uchem wyśledzić miejsce jego spoczynku (oby wreszcie wiecznego!). A w nocy nasz zmyślny partyzant wytrwale omija, skrupulatnie mnożone podczas jego zdrowej drzemki - wnyki. A jeśli zdarzy mu się w nie wpaść, wnet się wyrywa, po to by do białego brzasku móc wyładowywać złość na nastawionych na niego licznych narzędziach zbrodni.

Każde kolejne starcie kończy się naszą porażką, co daje dość klarowny obraz formy dzisiejszego przemysłu zbrojeniowego, którego produkty eufemistycznie nazwiemy: kiepścizną i tandetą!
Od kilku dni liczne pułapki skutecznie chwytają jedynie kurz, kłaczki i odciski uzębienia (które obiektywnie oceniamy jako kompletne i mocne).
Być może z tych ujętych dowodów śladowych za rok uzbiera się i cała mysz… ale na razie…  
Na razie mysz (w zwłaszcza powyższa myśl!) pchnęła B. do wdrożenia nowej metody walki i podczas ostatniej szarży w ruch poszły trutki, które dziś (no Moi Drodzy), miast miłe naszemu oku truchełko, dostarczyły jeno kolejnych argumentów potwierdzających, że mamy do czynienia (z poważnym kryzysem toksykologii oraz) z jednostką sprytną, silną i rumianą, która ze zbyt wielu pieców chleb jadła, by teraz, niby pierwszy lepszy leszcz, do toksycznych dań ze smakiem siadać.    

Ale Moja Droga B.
Dziś to się skończy
Ten żołnierz nie ma kropli wody
A do tego, tak głupio!, walczy w futrze
Upał mu w końcu tego nosa utrze.

1 komentarz:

  1. No, brak wody też pewnie nie jest dla niej problemem. Dziś ustawiliśmy ostatni rodzaj pułapki. Jeśli nie pomoże, to już chyba nic nie pomoże :D

    OdpowiedzUsuń