środa, 22 maja 2013

Kwieciste rachunki


Maj to miesiąc, w którym dostaję w pracy zadanie matematyczne.
Treść jego w zaokrągleniu brzmi:

Masz 8 tulipanów i 10 solenizantów.
Rozdziel kwiaty tak, by każdy ze świętujących, otrzymał okazały bukiet imieninowy.
Zadanie uznaje się za rozwiązane celująco, jeśli po rozdaniu obfitych wiązanek i w Twoim wazonie naręcza kwiatów nie zabraknie.

Ażebym nie wpadła w rutynę, co roku z powyższej łamigłówki tajemniczo znika tulipan.

Ostatnie dwa tygodnie spędziłam zatem w fascynującym świecie rachunku nieprawdopodobieństwa, złorzecząc na ohydnego ogrodnika przecherę, który gdzieś w tej szaradzie jest ukryty, a którego  niekompetencja niedługo w pień wytnie tak potrzebne mi kwiecie.

A teraz, jak to wszystko się skończyło - dręczy mnie wstręt do liczb. Dostaję mdłości na widok kalendarza. Z odrazą spoglądam na zegar. Denerwują mnie też ponumerowane tramwaje i autobusy. Czy MPK nie mogłoby wyjść mi naprzeciw i utworzyć linie z symbolami?
- czym dojeżdżasz?
- autobusem linii serca, gruszki, misia…
Tak. To z pewnością przyniosłoby mi ogromną ulgę. Choć na chwilę. Bo na całkowite uśmierzenie tej przypadłości w dzisiejszym świecie liczyć (tfu na psa urok!) nie można.
Bo z przystanku (na którym szerokim łukiem omija czasowy rozkład jazdy(!)) człowiek udaje się na przykład do sklepu. A tam nie dość, że najpierw skazany jest błądzić w gąszczu metek z cenami, to następnie musi zwalczyć w sobie obrzydzenie i sięgnąć po portfel, a potem (zniesmaczenie sięga szczytu!) po szczelnie wypełniony plugastwem paragon...

Jakże mi niedobrze, Drogi Panie Bobrze.

A tu jeszcze radiowa prognoza pogody: „po pierwszych UPALNYCH TYGODNIACH maja….”
Upalne dokroćsetfurbeczek tygodnie?!!! 
Dalibóg! Siedziba tego radia mieści się chyba w jakiejś oranżerii. 

1 komentarz:

  1. Przy słowach "Drogi Panie Bobrze" ja wysiadłam :D
    Upalne tygodnie były pewnie dla tych, co to w zimie nie marzną...

    OdpowiedzUsuń