środa, 3 lipca 2013

Słodkiego miłego życia!


Lipa za oknem mnie otumania.
Ergo coraz słabiej rozumiem służbowe maile.
Najgorzej mi idzie z tymi nadętymi „Szanowną Panią”.

Przeczytam „Szanowną’ i już jestem nasycona. Równocześnie z „Szanowną” moje pojmowanie przekracza metę. Głowa się wypełnia i zmieścić się w niej może już tylko wyobrażenie tego, że jestem pszczołą. Którąś z tych na „mojej” lipie. Rzadko które pszczoły mają tak dobrze, jak one. Zwłaszcza ostatnio.
  
Być pszczołą i nie czytać tych poszanowania godnych maili.

Szanowna Pszczoło
Co tam u Pani?

Miodzio!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz