wtorek, 27 października 2015

Miejski Producent Kataru


Drastycznie spada ilość oddechów, które wykonuję w ciągu dnia. A jakość powietrza, które w rzadkich razach i skandalicznie małych dawkach wpada do mych płuc, daleka jest od rewelacyjnej. Prawdę mówiąc nie najbliżej jej nawet do przeciętnej. 
W tramwaju od tygodni mam codzienną przyjemność  spotykać osobników o charakterze dość natrętnym, a aparycji w najwyższym stopniu odstręczającej i plugawej.
Otaczają mnie zewsząd, żądając wstąpienia w ich zasmarkane szeregi.
Napór tych ludzi ledwie dychających, ale (ku memu niezadowoleniu) wciąż jeszcze dość żywych, by poruszać się po mieście środkami komunikacji miejskiej - jest niewiarygodnie silny. Jakby miejsce ich, umykającej z organizmu, odporności zajmowała wytrwałość, lub jakby ten dziki głupi upór wdzierał się w ich ciała, osłabiając jednocześnie układ immunologiczny.
Czym bym nie jechała, gdzie bym nie spojrzała - epatują niedrożnymi, czerwonymi otworami nosowymi i szczodrze dzielą się swym nieżytem . Aby zwerbować więcej towarzyszy do zaflegmionego kręgu - osobniki te, które śmiało nazwiemy po imieniu-  człekokształtnymi mikrobami -  nie używają chusteczek (ani żadnych innych szmat, które zaszczytną funkcję chusteczki spełnić by mogły). Brak materii w ich kieszeniach pozwala im szeroko prychać, i siąpić, i kichać bez żadnego umiaru, na wszystkie strony. Czują się usprawiedliwieni, otwierając otwory gębowe i ziejąc nagromadzonymi w sobie trującymi oparami pełnymi bakterii i zarazków i całej reszty zgrai pracowitych drobnoustrojów, o której wolę nie myśleć... 
Co dzień zakwefiam się szczelniej i biję światowe rekordy we wstrzymywaniu oddechu. 4 minuty?! Leszcze! Czymże to jest wobec 20 minutowej podróży na jednym wdechu.
tak…. A przecież i on, ten jeden wdech (dalibóg, nie mogę o tym na trzeźwo myśleć), bo nawet on, bądźmy szczerzy!, świeżością nie grzeszy. Koniec końców w szparę uchylonych wrót do mych nozdrzy -  wpada powietrze do cna przefiltrowane przez niejedno dudniące obok mnie płuco i niejeden uroczo gruchający nos.

O me biedne szlachetne zdrowie…

czwartek, 15 października 2015

wybór

W naszej małej wsi kandydaci do parlamentu masowo wieszają się na płotach.
chyba z rozpaczy przed ewentualną przegraną.

piątek, 9 października 2015

o tej łajdaczce - Zwrotnicy


W tramwaju nie można spać. Dziś dokonałam tego odkrycia i od dziś zrywam z tym przyjemnym zwyczajem, którego celebrację rozpoczynałam  natychmiast, jak tylko rano w tramwaju zasiadałam.

Nie znasz dnia, ani godziny, kiedy Twój tramwaj (znudzony jednostajnością swej pracy, w poszukiwaniu nowych wrażeń i krajobrazów) porzuci swą trasę i uprowadzi Cię na manowce.

Motorniczy zorientował się na rondzie, w połowie nieszczęsnego manewru, że jednak obrał nie ten kierunek jazdy, który obrać był winien (nam!) .
Otrzeźwiła go chyba nerwowa wibracja pojazdu, gdyż pasażerowie zauważywszy błędny skręt, zerwali się na równe nogi, a co niektórzy (bardziej zażywni) wprowadzili w ruch ręce i usta, stukając do kabiny kapitana i pytając donośnie co (do cholery!)on  robi? A on – kapitan - w tamtej chwili zapewne pożałował, że nie dowodzi furą pełną ziemniaków (cierpliwych i milczących), albo, że nie siedzi na czele pociągu w metrze (bez zbędnych rozgałęzień, najlepiej w Warszawie).

Gdy w/w refleksje (o nigdy nie obranych, a przyjemniejszych i spokojniejszych, ścieżkach kariery zawodowej) przykro wybrzmiały mu w głowie, włączył mikrofon i bełkotliwie poinformował nas o przestawionej zwrotnicy i oznajmił, że dalsza podróż powiedzie na Franowo. 
Nowo obrany cel nie wzbudził wśród podróżnych entuzjazmu. Być może dlatego, że w przeciwieństwie do niego- motorniczego, nie mieliśmy pod ręką swojego miejsca pracy, byśmy mogli, jako i on (ciągle mowa o motorniczym),  dać się porwać tej spontanicznej zmianie planów. A że różnicę między Franowem a Miłostowem dostrzegliśmy natychmiast gołym acz zaspanym okiem - w trymiga opróżniliśmy tramwaj z naszych ciał, galopem ruszając w pościg za innym środkiem transportu, jadącym najlepiej w przeciwną stronę.

Cudowny, rześki poranek.
Dziś wyraźniej czuję, że blog mi butwieje.

środa, 9 września 2015

Na ulicy


Ogłoszenie z progu salonu fryzjerskiego:

„Keratynowe prostowanie włosów!
Emeryci i renciści 50% zniżki”


Dentysto,
nie wahaj się
i Ty skorzystaj z pomysłu!

Protezy zębowe!
Uczniowie do lat 18
50 % zniżki