Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nałóg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nałóg. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 lipca 2011

A kto z nami nie wypije…

Sączę ostatniego Akunina o smaku Fandorina. Pozostałe smaki, jak na razie, jeszcze nie przypadły do gustu memu podniebieniu. Zatem cedzę. Niespiesznie i powolutku. Widzę już dno. Za chwilę słomka wyssie ostatnie słowo, donośnie akcentując koniec degustacji. I już wiem, że po ostatniej kropli przyjdzie czas na kurację odwykową i wiernie towarzyszący jej dygot. Będzie głód i drżenie rąk przed bibliotecznym barem. I paląca wnętrzności niepewność - co wybrać? Kogo? Proszę Państwa! Kto będzie umiał w miarę godnie zastąpić Pana Erasta Pietrowicza? W miarę. Bo że nikt mu nie dorówna to chyba jasne.

wtorek, 24 sierpnia 2010

Skręt

Zachwycają mnie książkowi tudzież filmowi palacze. Wzdycham, gdy dewocyjnie zaciągają się do płuc dna; pociąga mnie ta lubość, ta, wyraźnie ciążąca na ich powiekach, rozkosz, ta zróżnicowana choreografia dłoni, ten układ ust i te delikatnie wciągnięte brzuchy policzków; fascynuje niewiarygodny spokój opadający na nich wraz z pierwszym zachłannym się sztachnięciem. 

Oglądając i czytając takie obrazy mam ochotę sięgnąć po papierosa. Tracę dla niego głowę, bo oto ogarnia mnie przeczucie, że przed mym wstrzemięźliwym nosem umyka nie tylko nieznana błogość, ale i jakieś niewiarygodne myśli, genialne rozwiązania i kapitalne pomysły, które palacz bez wysiłku wciąga sobie (w siebie:) wraz nikotynowym dymem. Ezoteryczny to dym. Pociąga mnie i kusi, acz pociąg ten ma stację końcową w ostatnim kadrze filmu i ostatniej stronie książki. Dym z peta, póki tkwi zamknięty na papierze i ekranie, przyprawia mnie o prawdziwe szaleństwo, które jednak łatwo gubię na przystankach i dworcach. Trawiące mnie pożądanie lekko opuszcza mnie na ulicy i szybko topi się we mgle puszczonej spod gęstego wąsa, zza pożółconych zębów, dłoni i paznokci napotkanych przydrożnych palaczy. Libido me w podróży leci na łeb i szyję i po przybyciu do pracy, lub po gładkim lądowaniu w domu - papieros jest dla mnie już tylko chorobotwórczą, postarzającą, koszmarnie śmierdzącą… mieszanką tytoniową, do której czuję jedynie wstręt. 

Dlatego martwi mnie nowelizacja ustawy antynikotynowej, która ma wejść w życie 15 listopada, gdyż i albowiem brak w miejscach publicznych palaczy, tak skutecznie zohydzających ten nałóg, wróży mi nieprzepartą i bez mety chuć, a dalej upadek wprost w ramiona tego - tchnącego nikotyną, a nade wszystko zaś tajemnicą - uzależnienia. 

Wówczas w sprawie o moje-się-stoczenie na ławie oskarżonych zasiąść winni, m.in.: