środa, 6 lipca 2011

A kto z nami nie wypije…

Sączę ostatniego Akunina o smaku Fandorina. Pozostałe smaki, jak na razie, jeszcze nie przypadły do gustu memu podniebieniu. Zatem cedzę. Niespiesznie i powolutku. Widzę już dno. Za chwilę słomka wyssie ostatnie słowo, donośnie akcentując koniec degustacji. I już wiem, że po ostatniej kropli przyjdzie czas na kurację odwykową i wiernie towarzyszący jej dygot. Będzie głód i drżenie rąk przed bibliotecznym barem. I paląca wnętrzności niepewność - co wybrać? Kogo? Proszę Państwa! Kto będzie umiał w miarę godnie zastąpić Pana Erasta Pietrowicza? W miarę. Bo że nikt mu nie dorówna to chyba jasne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz