Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sylwester. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sylwester. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 stycznia 2013

Święta, święta…


a po świętach 
sylwester.

A w sylwestra Wielkopolska była pod wpływem
niżu
i fajerwerków

Przez telewizje śniadaniowe i programy radiowe przemaszerowały tłumy psów i ich właścicieli w towarzystwie weterynarzy, głośno i rozwlekle omawiających temat świątecznych wystrzałów i ich negatywnego wpływu na zwierzęta.

Samopoczuciu ludzi wystawionych na działanie sylwestrowych eksplozji nie poświęcono ani minuty.

A tymczasem, i jak zwykle, północ zaintonowano gromką detonacją już sylwestrowym świtem i rzępolono te fanfary bez ustanku do późnych godzin Nowego Roku.
Niestety ten, jakby nie było, utwór klasyczny (który innym zdaje się niebiańską muzyką) moje ucho niezmiennie odbiera jako odstręczający jazgot.

To dla mnie prawdziwy koszmar.
Nie koncert, a wojna.
Chowając się po kątach, czekam
na opróżnienie magazynków
i modlę się, by ci pożal-się-boże żołnierze
sięgnęli w końcu dna

swoich arsenałów.


niedziela, 1 stycznia 2012

Dwa zero jeden dwa zgłoś się!

Skończyła się doroczna zabawa w wojnę i nastała cisza. Wyczerpani żołnierze jeszcze śpią, a nad nimi unosi się zapach prochu i muzyka Straussa:)))) Jak miło.

Nowy rok to dobry czas, by odkryć, że się nigdy nie widziało „Supermana”, i że całą swoją wiedzę o nim czerpało się tylko z drugiej części tego filmu. Pierwsza zaś cierpliwie czekała na mnie do dziś. Albo. Z moją pamięcią naprawdę jest słabo.
Ciekawe, czy taki Superman umiałby pokonać mój katar? Czy dałby radę udrożnić mój nos, gdzieś pomiędzy schwytaniem rakiety, wstrzymaniem trzęsienia ziemi, a uratowaniem kotka uwięzionego na drzewie? Czy też wykonanie tego zadania jest poza jego zasięgiem? Bo, że moje ku temu zdolności są zbyt liche, to i owszem, wiadomo już prawie-że-na-pewno. Niestety. Trochę podupadam na duchu. W przeciwieństwie do infekcji, która zdaje się wykorzystała wczorajsze zamieszanie, przeszeregowała swe oddziały i teraz atakuje mnie ze zdwojoną siłą. Czuję wyraźnie, że niedługo miast po raz 354657 unieść chusteczkę do nosa, zamacham nią w geście poddania. Kto wie? Być może polegnę zaraz, już za chwilę, nad pięknym modrym Dunajem…? Ponieść klęskę w tak malowniczych okolicznościach to doprawdy zaszczyt… do kroćset fur beczek!!!! kicham na takie zaszczyty!

- cześć smarkaczu!
- i nawzajem - odparł nowonarodzony rok.
- obyś był dla mnie łaskawszy przez resztę swoich dni, Ty Mały Bezczelny Draniu!

czwartek, 15 grudnia 2011

A sio!

Pytanie, które właśnie nachalnie wykorzystuje swoje pięć minut, brzmi:
CZY MASZ JUŻ WSZYSTKIE PREZENTY?
Pytanie zręczne, zwinne i wysportowane. Dosięga mnie każdego dnia, dochodzi zewsząd i o każdej porze dobiega.
Najczęściej rodzi się w ustach tych, którzy już wszystko mają zakupione, albo prawie finiszują. Ale też pada rzęsiście ze strony tych, którzy nieprzygotowani do świąt, wlokąc się w ogonie, szukają towarzystwa.


- Czy masz już wszystkie prezenty?
- Nie, no coś ty! Ja dostaję je dopiero w wigilię.
Pfffff Właśnie TAK!

Oczywiście dni tego pytania są już policzone. Jego kariera za tydzień się kończy.
Wtedy na podium w laurach stanie: Jak spędzasz sylwestra?

- Jak spędzasz Sylwestra?
- Po prostu i bez ogródek, ZWALAM GO Z KANAPY.

piątek, 31 grudnia 2010

Persona non grata

Czyli krótko o Sylwestrze.
Tym bezczelnym gościu, co to przychodzi zawsze jako ostatni i w sztok pijany strzela nam do ucha petardami:)
W bliskim Nowym Szczęśliwym Roku (prócz okropnej zimy:) tego tylko jednego możemy być pewni: że on ZNOWU przyjdzie jako ostatni i w sztok pijany będzie nam strzelać do ucha petardami:)))
W sumie to straszny nudziarz z niego.
Wszystkiego Dobrego