czwartek, 15 października 2015

wybór

W naszej małej wsi kandydaci do parlamentu masowo wieszają się na płotach.
chyba z rozpaczy przed ewentualną przegraną.

piątek, 9 października 2015

o tej łajdaczce - Zwrotnicy


W tramwaju nie można spać. Dziś dokonałam tego odkrycia i od dziś zrywam z tym przyjemnym zwyczajem, którego celebrację rozpoczynałam  natychmiast, jak tylko rano w tramwaju zasiadałam.

Nie znasz dnia, ani godziny, kiedy Twój tramwaj (znudzony jednostajnością swej pracy, w poszukiwaniu nowych wrażeń i krajobrazów) porzuci swą trasę i uprowadzi Cię na manowce.

Motorniczy zorientował się na rondzie, w połowie nieszczęsnego manewru, że jednak obrał nie ten kierunek jazdy, który obrać był winien (nam!) .
Otrzeźwiła go chyba nerwowa wibracja pojazdu, gdyż pasażerowie zauważywszy błędny skręt, zerwali się na równe nogi, a co niektórzy (bardziej zażywni) wprowadzili w ruch ręce i usta, stukając do kabiny kapitana i pytając donośnie co (do cholery!)on  robi? A on – kapitan - w tamtej chwili zapewne pożałował, że nie dowodzi furą pełną ziemniaków (cierpliwych i milczących), albo, że nie siedzi na czele pociągu w metrze (bez zbędnych rozgałęzień, najlepiej w Warszawie).

Gdy w/w refleksje (o nigdy nie obranych, a przyjemniejszych i spokojniejszych, ścieżkach kariery zawodowej) przykro wybrzmiały mu w głowie, włączył mikrofon i bełkotliwie poinformował nas o przestawionej zwrotnicy i oznajmił, że dalsza podróż powiedzie na Franowo. 
Nowo obrany cel nie wzbudził wśród podróżnych entuzjazmu. Być może dlatego, że w przeciwieństwie do niego- motorniczego, nie mieliśmy pod ręką swojego miejsca pracy, byśmy mogli, jako i on (ciągle mowa o motorniczym),  dać się porwać tej spontanicznej zmianie planów. A że różnicę między Franowem a Miłostowem dostrzegliśmy natychmiast gołym acz zaspanym okiem - w trymiga opróżniliśmy tramwaj z naszych ciał, galopem ruszając w pościg za innym środkiem transportu, jadącym najlepiej w przeciwną stronę.

Cudowny, rześki poranek.
Dziś wyraźniej czuję, że blog mi butwieje.

środa, 9 września 2015

Na ulicy


Ogłoszenie z progu salonu fryzjerskiego:

„Keratynowe prostowanie włosów!
Emeryci i renciści 50% zniżki”


Dentysto,
nie wahaj się
i Ty skorzystaj z pomysłu!

Protezy zębowe!
Uczniowie do lat 18
50 % zniżki


czwartek, 27 sierpnia 2015

o zmaganiach


Byłam gotowa w każdej chwili rzucić się na wroga. Przewidywałam, że z końcem urlopu, bez próby negocjacji, o świcie zaatakuje mnie budzik. Byłam czujna. Całą noc mocno i kurczowo trzymałam się tarczy poduszki. Nie zwalniałam uścisku ani na chwilę.  

Niestety wpadłam w zasadzkę.
Zegar spacyfikowałam ledwo uderzył na alarm, ledwo się na mnie wskazówką zamachnął…
lecz Rozsądku (o Brutusie!), który zaszedł mnie od tyłu, jasiek zdusić już nie zdołał.

Ale wstydu nie ma!

Zeszłam z pola walki o własnych siłach
Z dumnie podniesioną głową
Z poharatanym licem,
Z którego wyzierał wielki gniew
I wyraźny pościelowy szew.   
:)

Imponująca blizna. 
...

Urlopowe lenistwo, tak ociężałe i lepkie, miast wlec się powolutku i sennie - nim się spostrzegłam bezczelnie czmychnęło mi przed nosem.

Nogi za pas wzięła również mysz,
autor: Ladaco

która hasa teraz po kątach komnat królestwa niebieskiego.  I zapewne chwali sobie tę przeprowadzkę, bo nowi gospodarze słyną przecie ze świętej cierpliwości.
Żeby temat definitywnie zakończyć, napomknę tylko delikatnie, iż:
„Boże igrzysko” ledwie napoczęte
nie pokrzepiło naszej amazonki (sic!).
Projektanci wymyślnych a nieskutecznych pułapek i autorzy odstręczających ofiarę trutek powinni udać się na korepetycje do Pana Profesora Normana Davisa. Polecam.

No i to by było tyle na powitanie.
Dzień się skraca
Czeka praca
Ja mam kaca.

:)