środa, 2 lutego 2011

Wenus z Milo

Coraz częściej wydaje mi się, że wiosna już! już!!!!! już się szykuje do natarcia. i już!!! już przysłała swe sługi, co by oporządziły ziemię na jej przyjście.
Tak. Wiem, że dopiero weszliśmy podkutymi butami w luty, ale Pan Ptak, z którym co rano po otwarciu służbowego okna sobie gawędzę, wyraźnie wyśpiewuje mi, że zaraz będzie ciepło, rychło dzień długi, a w nim słońce, które wnet i bezlitośnie rozprawi się z materią od półrocza bez pardonu osaczającą nasze biedne ciała. Lada chwila tony bawełny ciążące nam na grzbietach stopią się. I spłyną po nas kurtki, czapki, szale, rękawiczki, golfy… i wyjdziemy z wielkiej spienionej dzianinowej kałuży odrodzeni, piękni, wolni... szczęśliwi
Jeszcze chwila - mówi Ptak – a będzie właśnie tak.
:)

PS. byle nie na wspak;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz