Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ech. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ech. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 października 2010

Sanepid

- dzień dobry, moje nazwisko Inspekcja Sanitarna, wpadłam na kontrolę.
- Ach… dzień dobry Waszmość Pani, proszę spocząć między nami. My w zgodzie z prawem stoimy …
- tjaaaa. Pozwoli pani, że my TO zbadamy i ostatecznie ustalimy.
- tak czy inaczej, my się kontroli nie boimy, choć teraz trochę chojraka stroimy. Warunki higieniczne mamy na poziomie, badania epidemiologiczne cyklicznie prowadzone. Bardzo proszę oto zestawienia, nie ma w nich ani jednego uchybienia…
- och, to świetnie proszę pani, zatem zajmę się protokołami.
- .. ależ oczywiście, proszę pisać. Byle dobrze.
- hahahahah... Będzie zgodnie z prawdą, nie ma bata.
- hahahahah (tam-do kata!)

Pani siedzi, meldunki płodzi,
gdy nagle do biura koleżanka wchodzi
wchodzi i rzecze
- w sali obok leży chyba zdechła mysz… (sic!)
-?
- to co robimy?

Nie wiem. A kysz?!!!!!
:)

środa, 28 lipca 2010

At first sight

czyli wpis damsko – męski aka fryzjerski:)

Drzwi tramwaju otwierają się i oto wchodzi. MIŁOŚĆ ŻYCIA MEGO.

Od pierwszego stopnia idzie do mnie, pewny siebie, nie zważając na kobietę, z którą wsiadł, i która szarpie go teraz nerwowo i woła, żeby przy niej został. Zdeterminowany raptownym uczuciem zostawia ją przy kasowniku i, nie oglądając się ani razu, hardo podchodzi do mnie. Fala pasażerów, rozstępując się z szumem zdziwienia, patrzy zaciekawiona, gdy on, w me oczy wtopiony, wieńczy swą drogę teatralnym upadkiem u mych stóp. Stamtąd dalej niemo spogląda na mnie z tkliwością i, nie spuszczając wzroku, zuchwale zaczyna lizać moje nagie kolano. Zahipnotyzowana pozwalam na to i nie ruszam się, choć trochę zaczynam się go bać. Zachwycona bezpośredniością, ale i też nią nieco zażenowana, stoję, nie wiedząc, co zrobić z tak nagle i hojnie podarowanym mi szorstkim, acz czułym dotykiem. Niedługo się waham. Nie zdążę nawet podjąć decyzji, czy mam się odwzajemnić, czy raczej odsunąć. I nie zdołam rozsądzić, czy nagłym demonstracyjnym odebraniem nogi nie urażę jego uczuć. Trudny wybór zaprząta mi głowę tylko przez chwilę. Zbędne dylematy zdmuchuje ona, stając nagle między nami, z odbitymi biletami i pretensjami, że tak nie można. Maks, chodź! - mówi stanowczo i, szarpiąc mocno smycz, odkleja ode mnie język i smutny ciemny wzrok rasowego spaniela, a ja nie zrobię nic, nie zawalczę o niego i, wzięta z zaskoczenia, nie stanę na drodze do szczęścia tej pani, majtającej mi groźnie przed oczami wychuchanymi zmiotkami pod pachami.

po przyjeździe do domu, 

na brzegu krótkich spodenek,

znajduję zasępiony, miedziany włos

:)

Ech…