czwartek, 18 kwietnia 2013

(F)ach!


-Przydałby się tu zmysłowy fachowiec.
-Zmysłowy?
-No, taki co to wiesz, wszystko potrafi.
-Zmyślny chyba.
-A co ja powiedziałam?

No. Także ten.
Wiosna przyszła:)))

wtorek, 16 kwietnia 2013

Jadą wozy kolorowe taborami


Wiodę ostatnio cygański żywot.
Rozbijam się po królestwie tymczasowości i prowizorycznych rozwiązań, równocześnie ubolewając wielce, że, miast bezspornych atrybutów: smagłej cery i ócz czarnych, przypadły mi akurat te dość wątpliwe walory tejże grupy etnicznej.  

Kawalerka, którą z zachwytem i radością eksploatuję od pół roku, została wystawiona na sprzedaż i teraz, co jakiś czas, przechadza się po niej tłum zwiedzających. W międzyczasie (niczym gorliwy kustosz usuwam piach naniesiony przez fale potencjalnych nabywców i) z obecną właścicielką prowadzę dość dwuznaczne rozmowy w obecności mych służbowych kolegów, których (z kolei jednoznaczna) domyślność kwalifikuje mnie do grupy zawodowej czerpiącej nieposkromione podatkami zyski:

- przyjdę dziś do ciebie z klientem – zaczyna koleżanka, nieświadomie gładko wchodząc w rolę alfonsa.
- dobrze
- będziemy jak zwykle wieczorem
- mhm
- około dwudziestej dam ci sygnał
- ok. będę przygotowana – kończę ja. 

W gruncie rzeczy, miast grać akuratną jawnogrzesznicę, powinnam rozpocząć działalność dywersyjną wobec domniemanego suterena.
Rozkładać pułapki na myszy po kątach garsoniery, rozszczelniać jej krany i okna oraz bogato ilustrować zacieki na ścianach … Zaś w czasie bytności klientów wypadałoby głośno wyrażać skargi na hałaśliwe i najpewniej obciążone kryminalną przeszłością sąsiedztwo, a po przepędzeniu wszystkich chętnych – nabyć okryte złą sławą studio za bezcen (odzyskać wolność i stać się na powrót przyzwoitą kobietą;)  
Tymczasem ja, BARDZO PROSZĘ, nie dość, że ogarniam mieszkanie przed wizytami zainteresowanych, to jeszcze w pracy do szczętu szargam sobie opinię.

Choć po prawdzie i sabotowanie byłoby bez sensu i prostowanie domysłów kolegów bezcelowe. 
Kto w tym kraju uwierzyłby cygance?
I to jeszcze takiej
będącej wielkim picem
z szarym wejrzeniem
i bladym licem;)

czwartek, 11 kwietnia 2013

Jurassic Park


Radio to jedyny termometr jaki mam pod ręką, a ponieważ od rana deklamuje ody do pogody, opuszczam mieszkanie w radosnym przekonaniu, że oto za chwilę wpadnę w miarę ciepłe objęcia poranka.
A tu za drzwiami na dzień dobry srogi kopniak
ZIMNO. HA! Cieszysz się? to znowu ja!
Nie, NIE ZACHWYCA MNIE TA MONOGAMIA
może i rzeczywiście temperatura kolebała się w okolicach zera, ale trudno mi to było odczuć, gdyż wiatr ciskał we mnie ładunki ujemne.

A tu jeszcze głos z portierni,
- dzień dobry
- dzień dobry
- przyjemnie dziś rano, prawda?
- ?! NIEPRAWDA!

Albo ta pani dorabia sobie w radiu, albo ja faktycznie mam zbyt wysokie wymagania.

Szczęście w nieszczęściu, że garderoby zimowej tak łatwo i na pierwsze zawołanie rozentuzjazmowanego tłumu z grzbietu nie zrzucam. Choć bardzo bym chciała. Choć mi to po nocach się śni i marzę o tym nieustannie.
Wciąż nie stać mnie na striptiz wiosenny .
I teraz przez kliniczną bezsenność zdrowego rozsądku i kompletny brak zaufania do świata nie mogę już patrzeć na wierzchni mój przyodziewek. 
i co dzień z obrzydzeniem go na siebie naciągam 
i co dzień z ulgą wielką z siebie zdzieram.
I naprawdę żadnego dobrego słowa dla niego już nie mam.

A tu ostatnie wieści niosą, że w najbliższych latach będę musiała spuścić z tonu i do ciepłej odzieży nabrać więcej sympatii i szacunku. Płaszcz bowiem niedługo awansuje na odzienie całoroczne.
Tak zawrotną karierę prognozuje mu Pan dr Chabibullo Abdusamatow z Rosyjskiej Akademii Nauk – który głosi, iż nadchodzi mała epoka lodowcowa.

Ziemia przez najbliższe kilkadziesiąt lat zamierza stygnąć.
Kilkadziesiąt lat!
Filiżance kawy wystarcza kilkanaście minut.
Mi oka mgnienie.
A ta sobie daje kilkadziesiąt lat!

KILKADZIESIĄT LAT.

Także ten
Wyrok zapadł.

Barchanowe ciuchy są skazane na sukces
- ja na wyginięcie.

czwartek, 4 kwietnia 2013

Na pohybel!


Masowo odwoływane są imprezy plenerowe.
Żużlowcy odwołują swoje mecze.
Koledzy ogłaszają żałobę na sali z powodu odwołania strzelanki.  
A ptaki odwołują wiosnę i odlatują do ciepłych krajów.

I tylko mały punkt na mapie świata tego broni nie składa
(i nie jest to wcale mała wioska Galów!:)
Ulica Bułgarska w Poznaniu ponoć nie da się ostudzić.
I w najbliższy piątek Pan Trener Lecha ma zgotować drużynie przeciwnej piekło.
we'll see about that

nie bardzo uśmiecha mi się ganianie po stadionach, celem ogrzania zmarzniętych stóp w grzesznym ciepełku, które notabene wcale takim pewnym nie jest. Dlatego zastanawiam się, jakby tu samej dobrać się do kuszących czeluści piekielnych.

Otóż za-sa-dni-czo jestem przeciwna karze śmierci.
Nie przekona mnie żadne nawet gdyby.
Żadne.
Ale raz mogłabym zrobić wyłom w tym prawidle.
Jeśli na krześle siedziałaby ONA - wcisnęłabym guzik bez wahania.
I wydusiła z niej ostatnie tchnienie. 
I dalibóg z radością patrzyła jak kona.

Bo taka łapczywość winna być karana.
Bo trzeba znać umiar.
I za grzechy główne płacić słono.

Dlatego pierwsza ukręciłabym ZIMIE stryczek
I nabożnie skopnęła spod niej stołeczek. 

HOWGH