czwartek, 14 października 2010

Bą tą za siódmą górą i rzeką

W ostatnich dniach sporo ludzi mnie odwiedza.
Poniżej mała antologia powitań, którymi jestem raczona na służbie:

- Nareszcie panią znalazłem!...
- błądziłem w okolicy chyba dobre półtorej godziny zanim do pani trafiłem…
- można powiedzieć, że pani się ukrywa. Uf.. wreszcie!
- dostać się do pani to prawdziwy wyczyn…
- to cud, że panią odnalazłem…

Bo ja jestem wiatrem w polu
W stogu siana igłą
Trzeba znoju i mozołu
By się ze mną spiknąć :)))

Cuda się zdarzają.
Ale na „dzień dobry”, dalibóg!, nie mam co liczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz