Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reklama. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reklama. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 lutego 2014

„Jesteś w sieci? Wpadnij”


Od stycznia w blokach reklamowych ZUS nachalnie chwali się stroną w Internecie. Ponoć warto się nią zainteresować, gdyż i bo można tam znaleźć mnóstwo interesujących informacji w tym m.in. kwotę przyszłej emerytury.
W sieci znam przyjemniejsze i ciekawsze zakątki, więc już, już, już szykuję się, by wzruszyć ramionami i rzucić półgębkiem, że do ZUsu –to  tylko z musu,
gdy oto nagle
raptem i znienacka
entuzjastycznego lektora wspomagać zaczyna rodzic z kanapy obok.  


- radzę ci odwiedzić tę stronę.

- nie mam po co. W grudniu dostałam pocztą wszystkie wyliczenia i wiem już, że mam 600 złotych na miesiąc.

- no tak, ale to jest kwota, którą dopiero wypracowałaś. Jak wejdziesz na ich stronę, to obliczysz sobie: ile dostaniesz, jak już naprawdę pójdziesz na emeryturę.

- mhm… więcej to ja już sobie nic nie obliczę, bo 600 złotych to akurat jest kwota mojej emerytury, przy ich optymistycznym założeniu, że będzie mi szło tak dobrze, jak do tej pory!


Ale doceniam. DOCENIAM, o boski krezusie, prawie-że-z(e)usie, to hasło reklamowe.
Hasło w welonie
Dające nam wolny wybór
na niby
Albowiem skoro
„jesteś w sieci”, to JUŻ WPADŁEŚ!

O tej prawdzie każdy wie
(zwłaszcza ryba, zwłaszcza owad!)
Że gdy wokół tylko sieć:
To niedługo pewna śmierć.

Śliwka wpada w kompot,
Ty wpadaj do ZUSu.


środa, 16 października 2013

zagadkowe wrota

dobra.
powiesiłam już wszystkie okoliczne psy na tym centrum handlowym tudzież dworcu,
ale
dalibóg! 


do czego służy wejście główne ozdobione takim oto pięknym transparentem?





I co, jeśli delikwent jednak
nie będzie chciał skakać z mostu?

I gdy miast w prawo, lub w lewo
da nura na wprost, tak po prostu?
:)

wtorek, 4 czerwca 2013

Zapchaj dziura


Krajobraz za oknem coraz częściej sprowadza człowieka na manowce.
Najpierw rzuca on (człowiek!) okiem na termometr, potem drugim w kalendarz…a potem. Potem to magazynek jest pusty, a niepewność, co do tego jaka pora roku króluje w tym pięknym kraju, nadal drąży serce jego.

Aby nie dać się zwieść pozorom i ograniczone zasoby zmysłu wzroku oszczędzić, proponuję od razu wycelować w telewizor. Tylko nie bierzcie na muszkę prognozy pogody, bo to z góry wiadomo, że chybiony strzał będzie.

Wymierzcie w blok reklamowy.

Tam, na dzień dzisiejszy, najlepsze preparaty przeciwgrypowe zostały zastapione już przez efektywne środki na odchudzanie, najsmaczniejsze lody i najskuteczniejsze antyperspiranty. To pozbawia wątpliwości. Wiosna trwa, a lato tuż, tuż. 

Tym, którzy po takim seansie nadal mieć będą zastrzeżenia i opory przed przyjęciem do wiadomości, że to coś za oknem to nie listopad, a czerwiec -  zalecam spacer po mieście. Tam się roi od  zwiastunów ciepła. Las bilbordów, bujnie porosłych półnagimi kobietami, niechybnie lato anonsuje.

Kostium kąpielowy na mieście rządzi.
Kto jest uważny – ten nigdy nie zbłądzi:)
Si.
No i może jeszcze jedna głęboka myśl, bo przecież pogoda wzmaga w nas refleksyjność: 

W bikini,
jak w firmie,
góra droższa od dołu.

Chyba niewiele więcej spodziewaliście się po tej notce, co?

To do miłego!
:)

środa, 27 marca 2013

o świńskiej reklamie


Firma zajmująca się skupem żywca
do swej radiowej reklamy (szalenie nowatorsko!) zaprosiła świnie. Zaprosiła! Pfffff!
- Wykorzystajmy żywiec, któryśmy tanio skupili, póki żywy! – rzekł zapewne dziarski pan od pijar
I oto biedne prosiaki wchodzą na antenę i się przedstawiają.
„My świnie mamy własne zdanie” - płynie w eter pierwszy dumny akapit.
Dalej mówią, że firma ma dla nich świetną ofertę last minute (!).
- Będzie to podróż życia! – kipią entuzjazmem świnki
– choć bilet tylko w jedną stronę – szczerze dodają, aczkolwiek szat przy tej smutnej sentencji nie drą. Oczywiście przyczyną tego stanu rzeczy może być absencja przyodziewku lub i (można też by to wziąć pod uwagę) pełna akceptacja czekającego je losu. Choć ja raczej obstawiam kompletne otumanienie narkotykiem, którym to (wnioskując z podawanej mi radośnie treści) do cna przesiąknięte być muszą ich polędwiczki, szynka, golonka i raciczki cztery…. 

Poprzez media wysławiała się już niejedna świnia, JEDNAKOWOŻ przemowa prawdziwego przedstawiciela gatunku, pogodnie polecającego swym kolegom wyprawę do rzeźni, trochę mną wstrząsnęła. 

Jak rzekły do mnie statystyki tego bloga, ktoś kiedyś trafił tutaj w poszukiwaniu „cen żywca” i, jak się domyślam, srodze się zawiódł.
Jeśli google jeszcze raz tak kogoś na manowce wywiedzie, to, voila!, jestem przygotowana.
Proszę Pani/Pana zalecam słuchanie radia.
Tam znajdują się wszystkie szczegóły.
Reklamę grają co kwadrans. Co kwadrans świnie zaklinają się, iż firma ma ceny konkurencyjne.
„TAM CENIĄ NAS NAJWYŻEJ!” – chełpią się, wieńcząc całość tryumfalnym chrumknięciem.
(sic!)

Niechybnie (nie wiem, ale coś karze mi przypuszczać, że) 
w reklamie tej palce maczała ta sama osoba, która kazała owocom wskakiwać do jogurtów
i w trakcie lotu  
kusić do konsumpcji ciała swego owocowego
w jogurcie żywcem utopionego.

A Pani, Wielce Szanowna Wątrobo, co tutaj jeszcze robi?
Proponuję udać się na najbliższy casting do reklamy... 
Raphacholinu? No niechże pani nie przesadza! Z pani zdolnościami! RE GE NE RA CYJ NY MI! 
Tylko wódeczka!
Już to widzę, jak Pani wabiąco mlaszcze.

- Na ołtarzu niewiarygodnej błogości i słodkiego upojenia alkoholowego - mówiłaby pani, mizdrząc się do kamery – złożę z ochotą swą ostrą niewydolność, a nawet zaawansowaną marskość.

I na do widzenia świński obrazek:)


 Źródło: http://rysunki.me

jestem za!
Nie podkładać mi się!
za żadne pięniadze

piątek, 30 marca 2012

Na bank

Mogłabym przekładać oszczędnościami wykrochmalone pościele, comiesięczną wypłatą szpikować tajne skrytki, nadziewać kasą skarpety, zaprawiać pieniądze w puszkach po herbacie, albo sadzić gotówkę w ogrodzie...

Jest mnóstwo możliwości (bez zbędnych formalności) i całe mrowie kryjówek (w których mamona będzie goszczona a nie łupiona).
Zatem GDYBYM-CI-JA
to naprawdę nie wiem, co mogłoby mnie zniechęcić do kultywowania tych romantycznych zwyczajów; co dałoby mi dość silny impuls do przeprowadzenia żniw w domowych zakamarkach i złożenia zebranych plonów w banku.
ALE JEDNEGO JESTEM PEWNA.
Ani Chuck Norris , ani wiewiórki nie dostarczają ku temu wystarczającej inspiracji.
Będę bezlitosna:)
Te filmy są dla mnie dość krzepką podnietą do likwidacji konta.
taki fak
t.

piątek, 16 marca 2012

Stopniowanie

Czy pizzeria, która entuzjastycznie głosi:
DRUGA PIZZA GRATIS
za zjedzenie trzeciej dopłaca?

Czy to już nadinterpretacja reklamy?
:)

poniedziałek, 3 października 2011

Gameta męska zawsze zwycięska?

grunt to plemnik
plemnik wie
bez plemnika nie da się
więc do naszego Poznania
plemniki lgną jak do jaja

"skandal, granda!"
"O BU RZA JĄ CE!"
lecz "grunt by było głośne
i szokujące"

słychać różne głosy
i różne opinie
czy plemnik dobry?
czy się przebije?
czy w miarę Poznań zareklamuje?
czy wręcz przeciwnie
zdeprecjonuje?

jest również wątpliwości parę
czy trafi się plemnik na Poznania miarę?
czy najdoskonalszy zapłodni to miasto?
czy wyjdzie zakalec?
czy też pyszne ciasto?

w tym pytań deszczu
i w niepokoju
o maturzystów
On dostojny
i taki know-how
nie traci nadziei
na błogosławiony stan
:)

czwartek, 21 lipca 2011

Reklama

dźwignią handlu.

Dałam służbowe ogłoszenie do gazety.
I w dniu wydania tejże, miast tłumu napalonych na nasze produkty klientów, powitało mnie 36475869 telefonów i tyleż maili od rozochoconej prasy (nie-hy-drau-li-cznej:) nękanej pragnieniem umieszczenia na swoich łamach naszej oferty. Koniecznie. I oczywiście na bardzo atrakcyjnych warunkach.

Poza tym
i a propos
rzucił mi się w oko fajny pokój do wynajęcia w Poznaniu. Naprawdę super. Zdjęcia przedstawiają pięknie umeblowane cztery ściany, w kuszących pozycjach i z najlepszej strony, w genialnej lokalizacji, a poszukujący lokatora lubi osoby spokojne i niepalące.
Ogłoszenie uszyte dla mnie. Pasuje idealnie. Idealnie leży. Ino kieszenie ma zszyte. Za przyjemność sypiania w tym rewelacyjnym lokalu, każdego miesiąca musiałabym go ścielić prawie całym swoim zarobkiem.
także dziękuję.
oprócz wypoczynku lubię czasem dać ciału jakieś jedzenie, a nawet i rozrywkę,
a poza tym uwielbiam mieć „ręce w kieszeniach, a kieszenie jak ocean…”

piątek, 8 lipca 2011

Srakostop*

Maszyny, które człowiek powołał do życia działają na guziki, przyciski, kliknięcia… Człowiek zaś, jak wynika z bloku reklamowego, który miałam wątpliwą przyjemność wczoraj obejrzeć, działa na tabletki, syropy, czopki i wszelkiej maści maście…
Dzięki pastylkom śpimy, trawimy, wydalamy, się ruszamy, odchudzamy i kochamy… Dalibóg, niewiele potrafimy sami. Niewiele, ale nie żeby tam od razu nic!!! Potrafimy być kreatywni. O, tak! Zwłaszcza jeśli chodzi o imiona dla leków. Jak to się robi? Ano bierze się …NIE, nie kalendarz…tylko chorobę lub i też skutek jaki ma odnieść zastosowanie danego medykamentu, a następnie żeni się go z jakimś przystojnym przyrostkiem, który fantazyjnie dopełni całości. Kropką nad i zazwyczaj są ixy, axy, oxy… albo: stop, pro, on lub off… w zależności od tego, czy pastylka ma powstrzymać, czy też zmobilizować do działania jakowyś ułomny organ ludzki.
Ponieważ z telewizora codziennie wylewają się wielorakie przypadłości, słabostki, bolączki, kłopoty, choroby… a za nimi maszerują kolorowe, o wymyślnych nazwach oddziały, którym żadna człowiecza niedomoga nie straszna, wyobrażam sobie, że taki kreator – ojciec chrzestny, i to dobry w swym fachu, musi być bardzo rozchwytywany. Zwłaszcza w naszym kraju, gdzie (wiem to już od wczoraj) mistrzów w tej dziedzinie nie ma. Ulgix, gardlox, regulax, parodontax, arthrostop, perspblock, prowzrok… Żadnej tajemnicy, sekretu, kulis… A ponieważ tak łatwo rozszyfrować te kalambury, za każdym razem, jak je słyszę, omdlewam i przez ręce lecę. Ostatnio osłabiła mnie czająca się w apteczce dyskryminacja. Czy wiecie o istnieniu Penigry? Penigra. no proszę ja Was: preparat o kompleksowym składzie stworzony z myślą o mężczyznach:) Ale niestety próżno na tej samej półce szukać, dajmy na to, waginfiesty, która mogłaby być odpowiednikiem stworzonym z myślą o kobietach. Waginfiesta? O nie!!! Dla pań - tylko stateczny Menostop.

Doprawdy.
Dziwię się, że jeszcze nikt nie wykorzystał pięknego słowa kupon. Wprawdzie nasz Kupon nie daje Ci szansy na wygraną w totka, JEDNAKOWOŻ czy eliminacja uciążliwej obstrukcji, jaką gwarantujemy po jego zażyciu, nie jest warta milionów?
Pomyśl.
Kup Kupon!!!
I wygraj zdrowie!
Kupą!
Panie i Panowie.

Ze swej strony proponuję jeszcze:
sikoff i moczop – koi (i do snu tuli) układ moczowy
pryzglox – maść dla steranych stóp
i żylan – nie musisz wypruwać żył, by przynieść ulgę łydkom


jeśli po tej lekturze rozbolał Was brzuch,
polecam lek z tytułu notki (*all rights reserved;)
ciao

środa, 13 kwietnia 2011

Update

Nie jestem lepsza od tych, co to mylą Banderasa z Dańcem.
Dziś uważniej przyjrzałam się billboardowi, który wykukuje nachalnie z każdego rogu ulicy, i o którym była mowa wpis wcześniej,
a którego tło właśnie okazało się być śnieżnobiałe.

„Zielono mi, szmaragdowo…”
:)

wtorek, 12 kwietnia 2011

Sprostowanie

może i Polacy wiedzą, co najlepsze, ale zdają się nie mieć pojęcia, kto reklamuje bank, który to - kierując się szeroko ponoć w świecie znanym wysublimowanym smakiem - wybrali.
Są tacy, którzy żyją w przekonaniu, że gość w czarnej koszuli na zielonym tle billboardu to Marcin Daniec.
no ja bardzo przepraszam!
Oczywiście. Rzeczywiście. I faktycznie. Przyznaję, że …hm… istotnie… aktor z reklamy nie wygląda tak, jak za dawnych lat, czyli tak:


ale na pewno, NA PEWNO, nie wygląda tak:


iOle!