Jej ojca/siostry nie cierpię. To królestwo monotonii najnowszych nowości. Nudny wysoki majestat się bawi i na uszach gawiedzi z zimną krwią zarzyna świeże przeboje! Muzykę z lubością magluje, radośnie wyciska, z mlaskiem wysysa do cna i wypluwa z suchym grzechotem. A turlająca się jeszcze przez chwilę na antenie pestka-nutka, w drodze do najdalszego, zapajęczonego kąta, budzi w słuchaczu już tylko, przepełnione nudą i zniecierpliwieniem, westchnienie.
Chilli Zet natomiast, stacja córka, albo stacja siostra, jak kto woli, łagodzi moje nastroje, koi nerwy, kołysze i tuli…a co najważniejsze - nie gnębi popowymi szlagierami
odkryłam niedawno
zakochałam się
i tak trwam
zwłaszcza w pracy
polecam.
czwartek, 3 lutego 2011
środa, 2 lutego 2011
Wenus z Milo
Coraz częściej wydaje mi się, że wiosna już! już!!!!! już się szykuje do natarcia. i już!!! już przysłała swe sługi, co by oporządziły ziemię na jej przyjście.
Tak. Wiem, że dopiero weszliśmy podkutymi butami w luty, ale Pan Ptak, z którym co rano po otwarciu służbowego okna sobie gawędzę, wyraźnie wyśpiewuje mi, że zaraz będzie ciepło, rychło dzień długi, a w nim słońce, które wnet i bezlitośnie rozprawi się z materią od półrocza bez pardonu osaczającą nasze biedne ciała. Lada chwila tony bawełny ciążące nam na grzbietach stopią się. I spłyną po nas kurtki, czapki, szale, rękawiczki, golfy… i wyjdziemy z wielkiej spienionej dzianinowej kałuży odrodzeni, piękni, wolni... szczęśliwi
Jeszcze chwila - mówi Ptak – a będzie właśnie tak.
:)
PS. byle nie na wspak;)
Tak. Wiem, że dopiero weszliśmy podkutymi butami w luty, ale Pan Ptak, z którym co rano po otwarciu służbowego okna sobie gawędzę, wyraźnie wyśpiewuje mi, że zaraz będzie ciepło, rychło dzień długi, a w nim słońce, które wnet i bezlitośnie rozprawi się z materią od półrocza bez pardonu osaczającą nasze biedne ciała. Lada chwila tony bawełny ciążące nam na grzbietach stopią się. I spłyną po nas kurtki, czapki, szale, rękawiczki, golfy… i wyjdziemy z wielkiej spienionej dzianinowej kałuży odrodzeni, piękni, wolni... szczęśliwi
Jeszcze chwila - mówi Ptak – a będzie właśnie tak.
:)
PS. byle nie na wspak;)
czwartek, 27 stycznia 2011
Trochę oddechu
Muszę uważać z moim czasem. Ostatnio coraz częściej robi mnie w konia. Leci na łeb i szyję, bije rekord świata w pływaniu i biegach, po czym nagle hamuje i zostawia mnie ogłupioną w obłoku opadającego kurzu.
Dziś obudziło mnie radosne zdziwienie, że to już czwartek.
Chwilę później, czyli przed chwilą, idąc służbowymi schodami, przekonana byłam, że to nareszcie piątek.
I teraz sama już nie wiem, czy jestem rozczarowana, czy zadowolona?
Dziś obudziło mnie radosne zdziwienie, że to już czwartek.
Chwilę później, czyli przed chwilą, idąc służbowymi schodami, przekonana byłam, że to nareszcie piątek.
I teraz sama już nie wiem, czy jestem rozczarowana, czy zadowolona?
czwartek, 13 stycznia 2011
Śpiąca Królewna
W głowie Śpiącej Królewny siedzi biały pluszowy miś. Ten miś niewiele myśli. On tylko śpi. Zwinięty w kłębek. Śpi i śni.
Dziś przekroczywszy próg pracy, obojętnie minęłam portiernię, w niej klucze do mojego pokoju, apatycznie przeszłam obok szatni, wdrapałam się na swoje piętro, na którym to w końcu u podwoi pięknych służbowych obudził mnie czuły pocałunek (księcia z bajki…czyli) zimnej klamki:)
Tutaj też trochę śpię, a przecież najwyższy czas nowy rok blogowy zacząć.
No to niniejszym zaczynam:)))
Dziś przekroczywszy próg pracy, obojętnie minęłam portiernię, w niej klucze do mojego pokoju, apatycznie przeszłam obok szatni, wdrapałam się na swoje piętro, na którym to w końcu u podwoi pięknych służbowych obudził mnie czuły pocałunek (księcia z bajki…czyli) zimnej klamki:)
Tutaj też trochę śpię, a przecież najwyższy czas nowy rok blogowy zacząć.
No to niniejszym zaczynam:)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)