Zaliczywszy dziś kolejne spóźnienie stwierdzam, że nie można być aż taką szują. Moje dobre, empatyczne serce podpowiada mi, że PKP jest nieświadoma swojego błędu; ta naiwna sarenka pewno sądzi, że jej niechlujstwo czasowe nikogo nie dotyka, a wiecznie nie domykające się terminy nie powodują przeciągów, od których dzień w dzień pasażerów łupie głowa.
PKP żyje opinią, że o 5.40 ludzie wychodzą ze swych domów, bo
- mają problemy ze snem i zamiast baranów liczą spękane płyty chodnikowe na peronie,
- chcą obejrzeć stację na tle wiosennego wschodu słońca,
- nie ma to jak przejażdżka pociągiem o brzasku dnia,
A SKORO TAK, to doprawdy pół godziny nie powinno im robić dużej różnicy, a nawet i właściwie z takim spóźnieniem powinno być im po drodze.
Tak, o Ma Droga Kolejko i nawet Ci do lokomotywy nie przyjdzie pomysł, że ludzie do pracy jadą, że ktoś im czas odlicza, ktoś ich sprawdza i za spóźnienia srodze karze. Tak, Mój Drogi Kotku, można karać za spóźnienie. Dasz wiarę? Tobie się to nigdy nie zdarzyło, wiem, o Wolny Swobodny Niczym Nieskrępowany Duchu… Moje Ty Ukochane Ucieleśnienie Niezależności i Luzu…
niech cię szlag!
środa, 23 marca 2011
wtorek, 22 marca 2011
PKP, o yeah!
Na moim porannym pociągu od trzech tygodni nie dopina się marynarka punktualności. Dziurce do guzika zawsze brakuje co najmniej 10 minut:) Od marca kwadrans spóźnienia jest normą. A bywa, że dostajemy po nosie półgodzinnym poślizgiem, który w dalszej części podróży rośnie w siłę, gdyż i bo, na kolejnych przystankach podróżni coraz dłużej szukają szpary w wystającym z drzwi tłumie, by dostać się do środka.
PKP jest nieuleczalnie chora.
usiądźmy przy jej łożu
i zróbmy to, co - dzięki niej - umiemy najlepiej
i na wyrywki
POCZEKAJMY
na cud
PKP jest nieuleczalnie chora.
usiądźmy przy jej łożu
i zróbmy to, co - dzięki niej - umiemy najlepiej
i na wyrywki
POCZEKAJMY
na cud
piątek, 18 marca 2011
trele morele
Tramwaj. Ona i On. Stoją. Rozmawiają.
W pewnym momencie On wyławia okiem jedno wolne miejsce.
- Patrz wolne miejsce – mówi, po czym odwraca się,
przesuwa
i
gładko zasklepia sobą ziejące kuszącą pustką siedzenie.
Miło:)
W pewnym momencie On wyławia okiem jedno wolne miejsce.
- Patrz wolne miejsce – mówi, po czym odwraca się,
przesuwa
i
gładko zasklepia sobą ziejące kuszącą pustką siedzenie.
Miło:)
poniedziałek, 14 marca 2011
trafiona zatopiona
i stało się.
i padłam ofiarą przeziębienia.
czaiło się ci ono na mnie od jakiegoś czasu w przegrzanych pociągach, w zainfekowanych oddechach współpracowników, w oknach, które słońce - bez znieczulenia operując po stronie południowej pociągów, tramwajów, biur... - na oścież uparcie otwierało, no i w zdziwieniu znajomych, że jak to możliwe, że nie choruję, spędzając tyle czasu w zmiennych warunkach atmosferycznych na przystankach w oczekiwaniu na spóźnione środki transportu, podróżując w kłębowisku ludzi, i urzędując bynajmniej nie na pustelni.
I tak oto o!
przestałam być wyjątkiem.
Wirus uwił sobie we mnie gniazdko i siedzi strosząc piórka, w wodna kurka!
i padłam ofiarą przeziębienia.
czaiło się ci ono na mnie od jakiegoś czasu w przegrzanych pociągach, w zainfekowanych oddechach współpracowników, w oknach, które słońce - bez znieczulenia operując po stronie południowej pociągów, tramwajów, biur... - na oścież uparcie otwierało, no i w zdziwieniu znajomych, że jak to możliwe, że nie choruję, spędzając tyle czasu w zmiennych warunkach atmosferycznych na przystankach w oczekiwaniu na spóźnione środki transportu, podróżując w kłębowisku ludzi, i urzędując bynajmniej nie na pustelni.
I tak oto o!
przestałam być wyjątkiem.
Wirus uwił sobie we mnie gniazdko i siedzi strosząc piórka, w wodna kurka!
Subskrybuj:
Posty (Atom)