czwartek, 18 lipca 2013
Karuzela
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Wejście smoka
czwartek, 3 stycznia 2013
Poste restante
środa, 7 listopada 2012
Niekochana
środa, 31 października 2012
Halloween
piątek, 28 października 2011
Zagadki
Albo ta starsza, sympatyczna, ale zabójczo gadulska, pani. Z kimże zapragnie nawiązać znajomość? Z kim zechce się zaprzyjaźnić? Z CAŁEJ SETKI PASAŻERÓW, powtarzam!!! Kogo sobie wybierze na powiernika i kogo w trupa zaleje potokiem słów?????
Że już nie wspomnę o zagubionym panu posługującym się jedynie językiem angielskim. Bo przecież chyba wiadomo na czyją głowę spadnie ciężar wyjaśnienia what’s going on? To już oczywiste. Kto z kłębiącego się wokół niego tłumu będzie tym szczęściarzem?
Dzień dobry. Tak to ja.
Ta sama, która ma problemy z trafieniem na dogodne miejsce w dowolnym środku transportu, gdyż i bo za każdym razem upolowana przeze mnie wygoda okazuje się być wygodą tylko pozorną. Bo zaraz, ledwo gdy zadowolona przycupnę na obranym siedzeniu, wychodzi na jaw, że pan obok wypił na śniadanie piwo i teraz usiłuje złożyć ciężką głowę na mym ramieniu; a pani naprzeciw, nie szczędząc detali, zaczyna głośno przeprowadzać telefoniczną relację z przebytego zabiegu chirurgicznego… zaś kobieta z prawej, właścicielka uporczywego kaszlu i topiącego się nosa, bez umiaru rozsiewa wokół posiadane dobra …
… a jeśli jakimś fartem trafiam w towarzystwo czyste, trzeźwe, zdrowe i nie narzucające się, TO NIC STRACONEGO. Na następnym przystanku na pewno wejdzie do tramwaju/autobusu/pociągu ktoś o śmiercionośnym oddechu, a wtedy…
no bardzo proszę…
Zgadnijmy przy kim on stanie i w czyje nozdrza bez pudła wpadnie jego zabójczy chuch .
Dziękuję bardzo.
wtorek, 25 października 2011
Miss Hyde
Moje złe skłonności pięknie ewaluują.
I oto dziś w tramwaju podsiadłam* zakonnicę, zgodnie ze staropolskim powiedzeniem: kto rychlej do siedziska podejdzie – ten pierwszy na nim zasiędzie:)))
Ubiegłam ją - hahaahha – a to dopiero początek, bo niedługo
nawet gdy nade mną od staruszek się zakłębi
- żadna z nich ode mnie miejsca nie wydębi :)
rzekłam!
*) wysoce poprawny ortograficznie program moje „poDsiadłam” skorygował na "POSIADŁAM”, ale oczywiście aż takiej rewelacji do ogłoszenia tu nie mam:))) A to uświadamia mi, że mnóstwo pracy przede mną, bo do prawdziwego zła jeszcze mi daleko, daleko…
a tymczasem tuż tuż za miedzą....
Kolega wierci dziury w pokoju obok. Wierci wiertarką. Czyli. Powiedzmy to sobie wprost. Oprócz dziur - robi hałas. Hałas przez duże H. Przed rozpoczęciem działań wojennych włączył sobie muzykę, a następnie w jej rytmie zaatakował ścianę. Ja w czasie tej walki nie usłyszałam osiołka krzyczącego wprost w me ucho, dzwonka telefonu, ani żadnego innego dźwięku biurowego. Dlatego opadła mi szczęka, gdy przed chwilą (gdy już trzęsło się absolutnie wszystko) kolega zrobił sobie przerwę, podszedł do odtwarzacza i nastawił kolejną muzykę. ALE ŻEBY BYŁO JASNE. Zrobił sobie przerwę, gdyż (poprzez szczęk zbroi i huk broni:) USŁYSZAŁ, że poprzednia muzyka się skończyła. POWAŻNIE. Nie. Nie powiedział mi tego, ale to wynika niezbicie z jego dalszych poczynań. Mianowicie. Po nastrojeniu nowej nuty NATYCHMIAST powrócił do zaniechanych wierceń (sic!).
Jestem ogłuszona (wierceniem i) doznanym wrażeniem.
wtorek, 13 września 2011
13
wtorek, 6 września 2011
Slow Foot
mam poobgryzane paznokcie
i wyczerpany zasób brzydkich słów
I doprawdy lękam się, patrząc na to manko,
o to, co obgryzać i czym przeklinać przyjdzie mi przez najbliższe półrocze?
piątek, 2 września 2011
Orka
Mentalne ujeżdżanie tramwaju to harówka ponad moje siły. Potrzebowałabym choć pięciu dodatkowych minut. Liczę, że od poniedziałku dostanę je wraz z nowym rozkładem jazdy MPK.
PS.: przepraszam tych, co myśleli, że na pewno uwieńczę swój miejski trud pomyłką bany:D
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
Cześć sierpniu!
kupa, siku - wszystko dobrze?
co u mnie?
ano nienajgorzej, tyle tylko, że
znów zgubiłam parasol
w tramwaju
numer osiem
w drugim wagonie
na samiuśkim tyle
pozostawiłam go
niczym wyrodna matka
puściłam jego rączkę
i zagubiłam
dziecko w tłumie
super parasol.
wysłużony, acz ulubiony
i co najważniejsze
przeciwdeszczowy:)
w związku z powyższym tym bardziej cieszy mnie głoszony wszem i wobec nagły zwrot w pogodzie.
a poza tym.
JESZCZE TYLKO JUTRO!!!
ciao:)
czwartek, 19 maja 2011
Siurpryza
Z rosnącego łańcuszka wagonów wysypywali się ludzie, a ulica świętomarcińska szumiała z rozkoszy pod ich stopami. Tylko na tyle może liczyć. Na traf. Na złośliwość rzeczy martwych. Na 11 listopada. Poza tym tylko ukradkowe spojrzenia zza szyb i lekkie łaskotki paru zabłąkanych stóp.
Dlatego, by podtrzymać ją na duchu, przewijam się po niej coraz częściej.
Bo fajna jest i zasługuje na więcej.
A i Ty przy okazji podeptaj jej grzbiet na szczęście:))))
piątek, 29 kwietnia 2011
Spokojnie
to tylko
EZOTERYCZNY POZNAŃ
Epicentrum niezgłębionej tajemnicy miasta tego mieści się na przystanku MPK Most Dworcowy, gdzie unosi się gęsta mgła niewiadomych. Wiem, gdyż i bo spędzam w niej każdego rana coraz to więcej i więcej czasu w oczekiwaniu na zagadkowy tramwaj; tramwaj niepokorny, który rozkładowi jazdy się nie kłania. O nie, nie, nie… Nikt go w ryzy brać nie będzie!!!
W związku z czym, dalibóg, niedługo na tym postoju się zadomowię. Położę poduszkę na ławce, pod ławką dywanik, a wiatę przyozdobię romantycznymi firankami, zza których wróżyć będę „o której to dziś przyjedzie mój ukochany?”
:)))
na, na, na…
Poznań nie zawsze stoi u mnie na piedestale, ale ten utwór OWSZEM:)
piątek, 18 marca 2011
trele morele
W pewnym momencie On wyławia okiem jedno wolne miejsce.
- Patrz wolne miejsce – mówi, po czym odwraca się,
przesuwa
i
gładko zasklepia sobą ziejące kuszącą pustką siedzenie.
Miło:)
wtorek, 2 listopada 2010
Równouprawnienie
Jest bardzo elegancka.
Buciki. Płaszczyk.
Wychodzi.
Stawia swą prawą wyjściową nogę na stopniu.
Potem spuszcza lewą, niemniej galową od pierwszej, na stopień drugi…
Wychodzi. Wychodzi. Wychodzi z tramwaju.
Matko! Zaraz dojdę do clou. Obiecuję. Chcę tylko się upewnić, że wiecie, iż PANI TA JEST BARDZO WYTWORNA, iż wieje, i zieje, i emanuje ELEGANCJĄ!!!
Przypominam. Buciki. Płaszczyk. Fryzura. Torebeczka. Makijaż.
Ok?
Ok.
WYSZŁA
i …
solidnie splunęła na uświęcony jej obecnością chodnik (sic!)
haiku na dziś zatem brzmi:
Nie jesteś wandalem?
Nie jesteś menelem?
Nic nie szkodzi.
Gdy chcesz splunąć - SPLUŃ
niech żyje równouprawnienie!
:)
piątek, 30 lipca 2010
Dziewczyna przodem ****
- goniłem dziewczynę, aż się zasapałem… uf. dzień dobry. - Tym razem Pan przyłapuje mnie przytuloną mocno i mocniej do przegubu tramwaju. Ciekawe, że niewidzialność, którą udaje mi się osiągnąć (czasem nawet wobec kanarów!) na niego w ogóle nie działa. I gdy tylko pojawia się na horyzoncie, ja wytrącam się z otoczenia prosto w jego oczy. Pan odczynnik. Zawsze. Gdziekolwiek. Niezależnie od uzyskanego przez mnie stopnia wtopienia się w tłum.
- dzień dobry
- pada dziś.
- tak
- już miesiąc wakacji za nami. Ranki już ciemne.
- tak.
- Już dziś musiałem zapalać światła.
- mhm…
- tak to jest. O mój przystanek się zbliża, więc tak: życzę dziewczynie miłego dnia pracy, a dalej spełnienia marzeń i by dziewczyna z powrotem na pociąg zdążyła.
- dziękuję.
Fantastyczna zwięzłość mych wypowiedzi, lapidarność ocierająca się o złoto milczenia (przyznajcie, proszę:), nadal nie jest dość wymowna. Pan się uparł albo po prostu lubi oszczędne w słowach dziewczyny. Ale i ja potrafię się zaprzeć. O-cho-ho! Uciekłam mu z dworca. Umknęłam z pociągu. To i z tramwaju zbiegnę! Nie takich odwrotów w życiu się dokonywało. Rzekłam.
