Pokazywanie postów oznaczonych etykietą remont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą remont. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 września 2013

miasto doznań


W centrum Poznania same wykopy.
WCIĄŻ LEŻYMY!
(w sercu Europy)

Zamieszanie na poznańskich ulicach!
Tramwajowy chaos w Poznaniu!
Bałagan!
Pasażerowie mają trudności w orientacji!
- Armagedon! – mówią, co kulturalniejsi. Oczytani kinomani:) 

Rozdrażnione są również samochody osobowe.

Kierowcy, wepchnięci w wąskie ulice Jeżyc, psioczą i lękają się o karoserie.
Mieszkańcy dzielnicy drżą o elewacje kamienic.
A media grzmią!
Przystanki od świtu roją się od reporterów zbierających opinie podróżnych - pogrążonych w nieszczęściu i gromkim przekleństwie.

Niestety z tego rozległego materiału na taktowną antenę niewiele da się wykroić.

Między krótkimi urywanymi donosami z dróg w eterze płacze Sting
I’m lost, I’m lost without you 
(czyżby zawitał w Poznaniu?) 

Tymczasem, po rzewnej muzycznej przerwie, zmiana tonu w radiowych wiadomościach: 
ROZPOCZYNAJĄ SIĘ TARGI POLAGRA!
Spodziewamy się ponad 40 tysięcy zwiedzających – zapowiadają dumni organizatorzy.  


no i tak prawdę mówiąc 
tak między nami
Lepiej by oni przybyli
rowerami 

środa, 21 marca 2012

Wybiła godzina - w pół do komina

W Poznaniu niemożliwym jest wytypować dobrą godzinę na spotkanie. Nie ma dobrej godziny na narady, konferencje, zebrania, konsylia, kolegia, randki, schadzki… konkret tutaj? Nonsens. Godziny rozmyły się i tracą resztki konturów. Zegary nie wytrzymują napięcia. Ich tarcze omdlewają na każdym rogu. Nic nie jest na swoim miejscu. Señor Salvador Dali byłby zachwycony.

Zawsze mi mówiono, że Poznań to miasto ludzi bardzo akuratnych. Czy przed powołaniem 621 realizacji budowlanych NA RAZ ktoś choć przez chwilę o nich pomyślał? O tych solidnych i porządnych autochtonach? O tym, czy uda im się odnaleźć w nowej zagruzowanej rzeczywistości? I czy dysponują odpowiednią tężyzną fizyczną, by przyjąć na klatę niemożność utrzymania chwalebnej zalety punktualności?
Zastanawia mnie, czy ci ludzie odzyskają kiedyś nadwątlony robotami drogowymi szacunek? Czy po Euro2012 miasto ma zamiar ich zrehabilitować? Czy Pan Prezydent trzyma za pazuchą jakiś fundusz na rozwiązanie tej delikatnej sprawy?
:)
A tymczasem
Obok zegarów topnieje też i kultura.
Ludzie przestali sobie mówić dzień dobry
Powitaniem (tych szczęśliwców, którym uda się nie minąć) stają się naszpikowane przekleństwami historie drogowe
Życie toczy się w samochodach, z których kierowcy i pasażerowie wytrwale transmitują swoje aktualne położenie.
Dużo rozmawiają
Zawsze podniesionymi głosami
niestety nadal wątpliwe jest, czy się słyszą.

Ponoć operatorzy telefonii komórkowych w minionych miesiącach odnotowali spore zyski na swoich kontach
i nadal zacierają ręce.
Myślę, że miasto ich nie zawiedzie.
W końcu to solidna wielkopolska firma.
:)))))

wtorek, 13 września 2011

13

pytanie: gdzie najczęściej można mnie spotkać? - niedługo zamknie jedna jedyna odpowiedź: W TRAMWAJU. Jeszcze chwila, a będę tam przebywać dłużej niż w pociągu. A może nawet dłużej niż w pracy. Dzień, w którym to się stanie, zaprawdę jest już blisko. Wiem to po wczorajszym. Wczoraj spędziliśmy upojne chwile czekając aż tramwaje, a imię ich milijon, zejdą nam w końcu z drogi, skręcając w Towarową. A potem, gdy uwolniliśmy się z tego postoju (a ulotna to chwila była), na tory wtarabanił się samochód i utknęliśmy ponownie (- acz nie na zawsze – dodałaby mieszkająca we mnie optymistka;))). Jednakowoż odzyskanie swobody ruchu, w tamtym bolesnym momencie, nie było takie pewne. Tama puściła dopiero, gdy tramwaj we władanie brała już rdza, żółtlica drobnokwiatowa i bluszczyk kurrrrrdybanek…

czwartek, 25 sierpnia 2011

Kocioł

Poznań dziurą stoi. Konkurencji się nie boi.
Dziurawe buty, dziurawa skarpet para
kapelusz dziurawy a i marynara
w łokciach dziurawa

ser szwajcarski
mu do pięt nie sięga!
gdzie nie spojrzysz - przepaść
gdzie nie skręcisz - głębia

ponoć ktoś nad tą próchnicą panuje.
drogi łata, ulice ceruje
dalibóg!
gdybym nie była wszędzie spóźniona
dechami zabiłabym tę dziurę.


PS. z dobrych wieści: odwołano jutrzejszy strajk PKP.
gracias

środa, 1 września 2010

„łatwiej tak i całkiem słusznie, może czasem coś wybuchnie”

W dziale nieopodal spiętrzenie pracy następuje we wrześniu i październiku. Jesienią papierowe drapacze rosną tam, chyżo prześcigając grzyby po deszczu, a pracownikom rąk, ni koszyków nie starcza.
I teraz spójrzmy w kalendarz.
Mamy początek września.
Oto już niejedna sprawa piętrzyć się ponad normę zaczyna. Siła robocza drży i, pod batem naglących terminów i nerwowego kierownictwa, nadgryza (paznokcie i, co i rusz!) kopy nie-cierpiących-zwłoki spraw. Efekt jest taki, że kąty (i nie tylko) rzeczonego działu wyściełają kulawe, garbate, nie do końca strawione dokumenty, które - o ile ktoś się o nie przypadkiem nie potknie - często w ferworze walki popadają w zapomnienie. I oto teraz na tę kupę napoczętych, podgniłych i zapajęczonych formalności, wskakują liczne nowe, świeżutkie i pachnące nadzieją (o jakże płonną!!!) rychłego rozwiązania. A na to wszystko, bo to przecież jeszcze nie wszystko;), na ten stos śmierdzący i dech zapierający (choć nowością szczelnie zakamuflowany), na ten czubaty ciągle nie odhaczony śmietnik papierów i na leżących obok w sztok zalanych pracowników – Przewielebne Zwierzchnictwo Działu (zaprawdę imię jego złotymi głoskami kute będzie!!!)z niezwykłą gracją i uśmiechem kładzie remont. Taki remoncik. Ot. Zburzenie ściany i malowanie.

Azali torcik wielowarstwowy bez wisienki na szczycie byłby nieważny, prawda?
:)