piątek, 8 kwietnia 2011

Another Chance

bo zupa była za słona.
bo serce było za duże.

zawsze jakiś powód na podorędziu się znajdzie.

czwartek, 7 kwietnia 2011

Przezorny zawsze ubezpieczony

choć czasem w pole wyprowadzony

wczoraj prognoza pogody, którą miałam nieszczęście usłyszeć wieszczyła, że będzie
wiatr przechodzący w wichury
i deszcz
i śnieg
i znaczny spadek temperatury.
No to przystroiłam się stosownie do zaanonsowanej mi okazji, zwłaszcza że - jak wczoraj ostrzegł mnie zaprzyjaźniony portier - „Niech pani się przygotuje na kolejny (czyli 4 z rzędu) dzień zimna w biurze, bo tej rury i pompy to oni tak szybko nie naprawią
No to.
jestem
ja i moja bawełna i wełna i sztruks
i otwarte okno, za którym słońce
i otwarte okno, pod którym kaloryfer
oczywiście ciepły


ale nie narzekam
skąd
stwierdzam tylko fakty!!!!!!

czwartek, 31 marca 2011

o mon dieu

dziś po raz pierwszy marcowy zmieniony rozkład jazdy zsynchronizował się z rzeczywistością. Oto po trzydziestu dniach ścisłego postu pociąg uraczył nas punktualnością. Prawie do syta.
Prawie.
Dosłownie milimetry dzieliły nas od sielanki.
Zabrakło tylko jednego ogniwa, jednego drobnego składnika, mianowicie: szczypty pasażerów:)
Niestety zgłodniali terminowości PKP – podróżni, okazali się zbyt osłabieni. Wyssani do cna z nadziei i wiary nie przyszli na czas na peron.

Pociąg odjechał punktualnie. Prawie pusty.

Powiadam Wam, nigdy nie należy ufać kolei. NIGDY.
bo to, że przyjeżdża ci ona co najmniej kwadrans później niż winna, znaczy ni mniej ni więcej tyle, że kiedy tylko pogodzicie się z jej chamskim zwyczajem i wyjdziecie z domu kwadrans później - nie będziecie mieli czego szukać na peronie.

piątek, 25 marca 2011

cześć

niektórzy dzwonią, by powiedzieć kocham cię,
a inni przychodzą tylko, by zagaić cześć.

lubię to, a co!:)))))