czwartek, 21 października 2010
Dziewczyna przodem *
Szłam sobie wczoraj na dworzec. Beztrosko. Słońce świeciło, liście opadały, jak gdyby nigdy nic, a ptaki śpiewały i nawet jednym marnym świergotem się nie zająknęły o tym, co za chwilę nastąpić miało (oby im wszystkie, nie tylko z dupy!, pióra powyrywało!!!!:)).
Z podziemnego przejścia wychynęłam na peron i podniosłam głowę. Tylko ja i on. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Nie wiem, co on miał w spojrzeniu, ale moje źrenice kipiały zniechęceniem i rozdrażnieniem. Stanęłam w rozkroku. Niebo i moje czoło zasnuły chmury. Gołębie z głośnym furkotem poderwały się do lotu. Wiatr przegonił po torach kilka suchych krzaków pustynnych i zatrzepotał groźnie połami naszych płaszczy. Zapadła cisza i klamka, bo WTEDY (sięgnęłam do kabury:)) moja pięta dokonała zwrotu, bezwstydnie okręciła się, pociągając za sobą całe ciało, które posłuszne, bez gestu sprzeciwu, nadany piętą ruch kontynuowało.
Uciekłam. TAK. Powiało tchórzostwem i teraz Pan nie ma wątpliwości.
Wprawdzie mógł sobie głupio pomyśleć, że w pracy zostawiłam włączone żelazko i pobiegłam wyciągnąć kabel z gniazda. Ale mam nadzieję, że wysnuł to, co winien, czyli, że nie chce mi się z nim gawędzić.
No way.
No i tyle.
Kije i badyle.
:)
piątek, 8 października 2010
Dziewczyna przodem *
- DZIEŃ DOBRY DZIEWCZYNIE
- dzień dobry
- COŚ TRUDNO SIĘ DZIŚ DO DZIEWCZYNY DOSTAĆ
ech…ale jednak wciąż za łatwo:)
(straciłam rachubę w gwiazdkach!:)))
środa, 29 września 2010
Schody ruchome
Dzień dobry. To ja.
Nie mam różowego boa, ani słodkiej mini, ale od tygodnia jestem panią na godziny i mam drobny debet wolnych chwili. Bywam to tu, to tam. Krążę między działami. Bo kto ma problemy kadrowe, Agnieszkę wyrywa na moment. Bo ja zrobię dobrze wszędzie, a mej robocie służbowej nic nie ubędzie. Ha! Dam radę. Razem damy. Głowę mam nie od parady. A do tego i dwie ręce (towar deficytowy wielce), więc powodzenie w firmie mam, zlecenia się sypią tu i tam, i chadzam w te i z powrotem, swą pracę rzucając na wieczne potem. Bo tak już jest, że są tu tacy, co mają elastyczny czas pracy, a inni zaś, o-ja-cię-chromolę!!!, stanowiska jak schody ruchome.
czwartek, 23 września 2010
Dziewczyna przodem*****
Bo prąd już jest. Szparę blogową, jam sama, nie chwaląc się, uczyniła :) paluszkiem wywierciłam i paznokietkiem wydłubałam:))
Z rzeczy godnych odnotowania - rozpoczął się u mnie w pracy ….- kocioł! Tak to też, ale głownie chodzi mi o - OKRES GRZEWCZY. Alleluja.
Ale nie można mieć wszystkiego. Na przystanku tramwajowym rano jest zimno. Więc stoję ci ja pod wiatą tęsknie wpatrzona w zasłany torami horyzont, oczekując środka transportu, gdy nagle…
- A CO DZIEWCZYNA TAK W DAL PATRZY? CO TAM WIDZI?
- ano nic właśnie…
- TRAMWAJ ZAMÓWIONY?
- tak
- A WAKACJE BYŁY UDANE?
- bardzo. Pogoda sprzyjała, więc nie narzekam.
- NO, A PRZECHODZĄC NA BARDZIEJ NIEDYSKRETNE TEMATY….TO RANDKA ROZBIERANA NA URLOPIE BYŁA?
- ?!
- HEHE… BO PONOĆ BEZ TEGO TRUDNO WAKACJE ZALICZYĆ DO UDANYCH.
- ?!
- NO… (rzecze dalej Pan, ważąc uważnie moją minę) ALE W SUMIE RANDKI TAKIE BYWAJĄ NIEBEZPIECZNE. LEPIEJ UWAŻAĆ.
Słabooooooooooo?
To ja może wsiądę do tramwaju.
Alleluja. Dzyń, dzyń, i do przodu:)
czwartek, 29 lipca 2010
Dziewczyna przodem ***
- dzień dobry. A co dziewczyna dziś taka smutna?
- o (cholera!) dzień dobry. Trochę niewyspana jestem. - Złapana w pułapkę przystanku wyjmuję z ucha muzykę, co Pan natychmiast wykorzystuje, moszcząc się wygodnie w zwolnionej przestrzeni.
- jak to? Taki piękny poranek, ciepły i słoneczny, a dziewczyna niewyspana i smutna?
- tak bywa.
- czyżby ktoś w nocy dziewczynie przeszkadzał?
- (?!) – Pytanie ma wyraźne, po uszach bijące, zabarwienie. Kawalarz z Pana , proszę Pana.
- …wtedy wszystko byłoby jasne.
- acha…
- tramwaj zamówiony?
- tak. O (gloria i chwała!) właśnie podjeżdża. - Jak to człowiekowi czasem szczęście sprzyja!
- hm… to nie mój. Szkoda… Ale w sumie, co tam! PODJADĘ Z DZIEWCZYNĄ!
Jak to czasem człowiekowi szczęście od ust odejmują!
- dziewczyna pierwsza, bo jedzie dalej. - Pan z galanterią przepuszcza mnie w otwierających się drzwiach.
A dziewczyna, jak to dziewczyna,
wstępując na drogę męki,
mówi cicho,
że serdeczne dzięki.
:)