Anons służbowy na dziś:
"W związku ze zbliżającym się sezonem grzewczym Dział Eksploatacji i Remontów prosi o ustawienie głowic termostatycznych grzejników w pozycji 5 (max)."
Zatem sezon grzewczy się zbliża. To miło.
Rada bym była się dowiedzieć przy okazji, gdzie on już jest? czy dopiero ruszył tyłek? czy też już dobija do celu? I z którego kierunku nadchodzi? i dlaczego tak wolno? i czy aby na pewno dojdzie do grudnia? Zresztą tak samo chciałabym się wywiedzieć, gdzie znajdują się rzeczone głowice termostatyczne? Konia z rzędem temu, kto znajdzie u mnie choćby jedną taką. To kolejna nieobecność, nad którą boleję, gdyż w przeciwieństwie do widmowych głowic, 16 stopni Celsjusza rzuca się (nie tylko w oko ale i) w ramiona każdemu, kto otworzy drzwi do naszego służbowego pokoju. Rzuca się i trzyma. WYJAŚNIJMY TO SOBIE. Nie ma tak, że chłód siedzi na barana tylko temu, kto świeżo wszedł i tylko do momentu wejścia następnego nieszczęśnika. NIE. Zimno tuli do łona wszystkich i każdego z osobna. A już najczulej pieści mnie, trzymając przez 8 godzin (słownie: osiem godzin!) w mocnym miłosnym uścisku. Casanova przy nim to doprawdy blady cień. Szkoda wielka tylko, że w czasie tego maratonu miłości nie ma mowy o przyjemności. Oczywiście z mej strony. Bo jeśli chodzi o chłód, to jego zaborczość i nieustępliwość każe mi nieskromnie przypuszczać, iż jestem dla niego nieskończonym źródłem czystej rozkoszy.
Puenta:
Jak nie będzie lepiej jutro
Przyjdzie mi zapuścić futro
:))))
poniedziałek, 10 października 2011
sobota, 8 października 2011
Cisza przed
Całą kampanię obrażaliście mnie swoimi spotami i programami. Robiliście ze mnie kretynkę pozbawioną pamięci, świadomości, odruchu samoobronnego i zmysłu estetycznego. Ale doprawdy nic nie szkodzi. Nie tak łatwo mnie obrazić i zniechęcić. I choć mnie mdli i skręca - pójdę głosować. Pójdę i wybiorę coś z tego zapyziałego ubogiego menu. Wybiorę coś na pewno. Gdy się nie ma, co się lubi - to się lubi mniejsze zło. Oczywiście domyślam się, że w dużej mierze będzie ono niestrawne i w ogóle mnie nie nasyci (o rozpieszczeniu podniebienia nawet nie wspominam), ale, dalibóg!, choćby chodziło o różnicę milimetra, choćby o jedną kroplę, czy setną sekundy…myślę, że warto.
No to rzekłam ci ja
guru nad górami
fallow me
:)
No to rzekłam ci ja
guru nad górami
fallow me
:)
piątek, 7 października 2011
Syfon
nie ma to, jak przyjąć na stan telefon i chwilę potem, w czasie, gdy podpisy i pieczątki na drukach inwentaryzacyjnych jeszcze stygną, patrzeć jak trafia go nagły szlag i to tak, że "z tym już się nic nie da zrobić. Wiem, bo miałem podobny przypadek w zeszłym tygodniu". Pan od naprawy nie trudzi się, by mnie pocieszyć. Od razu: tu kawa, tu ława, a tu akt zgonu proszę pani, bo tego się już nie naprawi.
Dziękuję.
Mam teraz inny telefon. No i nie powiem. Ma on ci kabelek, klawiaturę i słuchawkę. I można się do mnie dodzwonić, a i ja dzwonić śmiało mogę. I naprawdę jest pięknie, acz zupełnie inaczej, gdyż i bo zastępca (choć bardzo przystojny) jest nieco ułomny. MIANOWICIE nie ma wyświetlacza!!! O, NA-U-KA-RRRRRA-CZA!
I w tym miejscu chciałabym otwarcie przyznać, że ta absencja naprawdę bardzo mnie boli. Wprawdzie wcześniej nie zajmowała mnie wielce ostra selekcja rozmówców, ale, UMÓWMY SIĘ, są w życiu służbowym takie chwile, w których nie jesteś w stanie odbierać wszystkich telefonów. To takie krytyczne momenty, w których naprawdę musisz na bieżąco przesiewać i segregować rozmowy, tak by na sitku zostały tylko te, co na baczność stawiają lub od razu na kolana rzucają. Bo, gdy terminy zaciskają pętlę na szyi, nie ma się ochoty na monologi gaduły, który klepaniem trzy po trzy wykrada ci zawsze co najmniej pół godziny, albo na interpelacje tej nachalnej pani, która od miesiąca truje ci zgranymi pytaniami…
I co teraz?
teraz bez telefonicznego cedzaka wszystko dzielnie na ucho przyjmować muszę, bo za każdym dzwonkiem kryć się może priorytet, sztandar, piedestał lub fundament…
zaprawdę
nieutulona w żalu
pozostaję
Dziękuję.
Mam teraz inny telefon. No i nie powiem. Ma on ci kabelek, klawiaturę i słuchawkę. I można się do mnie dodzwonić, a i ja dzwonić śmiało mogę. I naprawdę jest pięknie, acz zupełnie inaczej, gdyż i bo zastępca (choć bardzo przystojny) jest nieco ułomny. MIANOWICIE nie ma wyświetlacza!!! O, NA-U-KA-RRRRRA-CZA!
I w tym miejscu chciałabym otwarcie przyznać, że ta absencja naprawdę bardzo mnie boli. Wprawdzie wcześniej nie zajmowała mnie wielce ostra selekcja rozmówców, ale, UMÓWMY SIĘ, są w życiu służbowym takie chwile, w których nie jesteś w stanie odbierać wszystkich telefonów. To takie krytyczne momenty, w których naprawdę musisz na bieżąco przesiewać i segregować rozmowy, tak by na sitku zostały tylko te, co na baczność stawiają lub od razu na kolana rzucają. Bo, gdy terminy zaciskają pętlę na szyi, nie ma się ochoty na monologi gaduły, który klepaniem trzy po trzy wykrada ci zawsze co najmniej pół godziny, albo na interpelacje tej nachalnej pani, która od miesiąca truje ci zgranymi pytaniami…
I co teraz?
teraz bez telefonicznego cedzaka wszystko dzielnie na ucho przyjmować muszę, bo za każdym dzwonkiem kryć się może priorytet, sztandar, piedestał lub fundament…
zaprawdę
nieutulona w żalu
pozostaję
poniedziałek, 3 października 2011
Gameta męska zawsze zwycięska?
grunt to plemnik
plemnik wie
bez plemnika nie da się
więc do naszego Poznania
plemniki lgną jak do jaja
"skandal, granda!"
"O BU RZA JĄ CE!"
lecz "grunt by było głośne
i szokujące"
słychać różne głosy
i różne opinie
czy plemnik dobry?
czy się przebije?
czy w miarę Poznań zareklamuje?
czy wręcz przeciwnie
zdeprecjonuje?
jest również wątpliwości parę
czy trafi się plemnik na Poznania miarę?
czy najdoskonalszy zapłodni to miasto?
czy wyjdzie zakalec?
czy też pyszne ciasto?
w tym pytań deszczu
i w niepokoju
o maturzystów
On dostojny
i taki know-how
nie traci nadziei
na błogosławiony stan
:)
plemnik wie
bez plemnika nie da się
więc do naszego Poznania
plemniki lgną jak do jaja
"skandal, granda!"
"O BU RZA JĄ CE!"
lecz "grunt by było głośne
i szokujące"
słychać różne głosy
i różne opinie
czy plemnik dobry?
czy się przebije?
czy w miarę Poznań zareklamuje?
czy wręcz przeciwnie
zdeprecjonuje?
jest również wątpliwości parę
czy trafi się plemnik na Poznania miarę?
czy najdoskonalszy zapłodni to miasto?
czy wyjdzie zakalec?
czy też pyszne ciasto?
w tym pytań deszczu
i w niepokoju
o maturzystów
On dostojny
i taki know-how
nie traci nadziei
na błogosławiony stan
:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
