Etat w pałacu Buckingham.
15 tysięcy funtów rocznie.
I, jak donoszą media,
obowiązek
„… podawanie na tacy herbaty, ciasteczek i gazet”
Your Highness
Your Majesty
Here you are
YOUR TEA
Jestem dobrze ułożona
I zorganizowana
O nienagannych manierach
(acz nie zmanierowana!)
Aparycję mam miłą
I jestem dyskretna.
Herbatę parzę pyszną
I znam się na ciasteczkach.
Gazety serwowałabym
Z niewysłowioną gracją.
I służyłabym zawsze
Słodyczy słuszną racją.
I nasza, Wasza Wysokość,
współpraca byłaby cacy,
gdyby nie smutny fakt ten,
iż nie przystaję do tacy.
Gdy chwytam tacę w ręce,
zaczyna drżeć ziemia
I mi się ten dygot po prostu udziela.
To idzie od stóp, przez tułów do dłoni,
w mig osiąga tacę i czarkami dzwoni.
Na sygnał porcelany herbata przybiera
I do brzegów filiżanek rychło się dobiera
A dalej jak lawa, i jak potok rwący
Zalewa gazetę (to zupełnie niechcący!)
i ciastka i, o zgrozo!, garsonkę królewską…
(I’m terribly sorry… ależ jestem niezręczną!)
…
I tak to pod falami
Urojonej herbaty
Spoczywa w pokoju
Kariera fajtłapy :)))))
poniedziałek, 26 marca 2012
piątek, 23 marca 2012
Bo to, co nas podnieca
to się nazywa czas
Temat zawsze aktualny na wiosnę.
Czy przesuwanie czasu ma sens? Wybija z rytmu i nadwątla nasze zdrowie? Czy daje wyraźne profity? Amerykańscy naukowcy mówią, że się opłaca. Japonia jednak widzi to zgoła inaczej. Uczeni z University of Alabama twierdzą, że zmiana czasu na letni może zwiększać ryzyko zawału nawet o 10 procent. Zaś psycholodzy (których pochodzenia skwapliwie nie podano), mówią, że bardziej depresyjnie (niż zmiana czasu) mogą na nas wpływać niektóre święta. Szczególnie te sprzyjające głębszej refleksji i zastanowieniu się nad hierarchią własnych potrzeb. (Zaprawdę powiadam Wam, strzeżcie się pobliskiej Wielkanocy!!!)
Ogólne zalecenie NIE ZAMARTWIAĆ SIĘ.
W końcu nic nie poradzimy na to, że większość ludzi wstaje późno i późno kładzie się spać. Większości trzeba dogadzać. Większość ma rację! Nie wiem, kto to powiedział, ale, dalibóg!, Pan M. Kopernik się z tą frazą nie zgadza, a ja zaraz za nim. No, ale co robić?!
Większość - to słowo klucz.
A kto rano wstaje temu Pan Bóg daje - to powiedzenie, które nigdy mnie nie przekonywało. Zbyt mętne. I ohydnie śliskie. Bo co konkretnie? i kiedy dokładnie? Ile świtów trzeba zaliczyć? W ilu brzaskach się skąpać, by sobie na tego kota w worku zasłużyć? I czy dostaje się go od razu całego, czy też w ratach regularnie? Wąs, włos, pazur... ? Do samodzielnego montażu?
Doprawdy szemrany zwrot. Zwłaszcza w obliczu tego, co nastąpi za chwilę, gdy oto, jak każdej wiosny, śpiochy po raz kolejny dostaną fory, a ranne ptaszki znów będą tułać się w ciemnościach mamione darami, które On trzyma za plecami z przekornym uśmiechem, który (coś tak czuję!) wróży finałową grę
ence pence, w której ręce
tak więc,
lucky me,
spodziewam się niewiele ponad symboliczny uścisk dłoni
:)
Temat zawsze aktualny na wiosnę.
Czy przesuwanie czasu ma sens? Wybija z rytmu i nadwątla nasze zdrowie? Czy daje wyraźne profity? Amerykańscy naukowcy mówią, że się opłaca. Japonia jednak widzi to zgoła inaczej. Uczeni z University of Alabama twierdzą, że zmiana czasu na letni może zwiększać ryzyko zawału nawet o 10 procent. Zaś psycholodzy (których pochodzenia skwapliwie nie podano), mówią, że bardziej depresyjnie (niż zmiana czasu) mogą na nas wpływać niektóre święta. Szczególnie te sprzyjające głębszej refleksji i zastanowieniu się nad hierarchią własnych potrzeb. (Zaprawdę powiadam Wam, strzeżcie się pobliskiej Wielkanocy!!!)
Ogólne zalecenie NIE ZAMARTWIAĆ SIĘ.
W końcu nic nie poradzimy na to, że większość ludzi wstaje późno i późno kładzie się spać. Większości trzeba dogadzać. Większość ma rację! Nie wiem, kto to powiedział, ale, dalibóg!, Pan M. Kopernik się z tą frazą nie zgadza, a ja zaraz za nim. No, ale co robić?!
Większość - to słowo klucz.
A kto rano wstaje temu Pan Bóg daje - to powiedzenie, które nigdy mnie nie przekonywało. Zbyt mętne. I ohydnie śliskie. Bo co konkretnie? i kiedy dokładnie? Ile świtów trzeba zaliczyć? W ilu brzaskach się skąpać, by sobie na tego kota w worku zasłużyć? I czy dostaje się go od razu całego, czy też w ratach regularnie? Wąs, włos, pazur... ? Do samodzielnego montażu?
Doprawdy szemrany zwrot. Zwłaszcza w obliczu tego, co nastąpi za chwilę, gdy oto, jak każdej wiosny, śpiochy po raz kolejny dostaną fory, a ranne ptaszki znów będą tułać się w ciemnościach mamione darami, które On trzyma za plecami z przekornym uśmiechem, który (coś tak czuję!) wróży finałową grę
ence pence, w której ręce
tak więc,
lucky me,
spodziewam się niewiele ponad symboliczny uścisk dłoni
:)
środa, 21 marca 2012
Wybiła godzina - w pół do komina
W Poznaniu niemożliwym jest wytypować dobrą godzinę na spotkanie. Nie ma dobrej godziny na narady, konferencje, zebrania, konsylia, kolegia, randki, schadzki… konkret tutaj? Nonsens. Godziny rozmyły się i tracą resztki konturów. Zegary nie wytrzymują napięcia. Ich tarcze omdlewają na każdym rogu. Nic nie jest na swoim miejscu. Señor Salvador Dali byłby zachwycony.
Zawsze mi mówiono, że Poznań to miasto ludzi bardzo akuratnych. Czy przed powołaniem 621 realizacji budowlanych NA RAZ ktoś choć przez chwilę o nich pomyślał? O tych solidnych i porządnych autochtonach? O tym, czy uda im się odnaleźć w nowej zagruzowanej rzeczywistości? I czy dysponują odpowiednią tężyzną fizyczną, by przyjąć na klatę niemożność utrzymania chwalebnej zalety punktualności?
Zastanawia mnie, czy ci ludzie odzyskają kiedyś nadwątlony robotami drogowymi szacunek? Czy po Euro2012 miasto ma zamiar ich zrehabilitować? Czy Pan Prezydent trzyma za pazuchą jakiś fundusz na rozwiązanie tej delikatnej sprawy?
:)
A tymczasem
Obok zegarów topnieje też i kultura.
Ludzie przestali sobie mówić dzień dobry
Powitaniem (tych szczęśliwców, którym uda się nie minąć) stają się naszpikowane przekleństwami historie drogowe
Życie toczy się w samochodach, z których kierowcy i pasażerowie wytrwale transmitują swoje aktualne położenie.
Dużo rozmawiają
Zawsze podniesionymi głosami
niestety nadal wątpliwe jest, czy się słyszą.
Ponoć operatorzy telefonii komórkowych w minionych miesiącach odnotowali spore zyski na swoich kontach
i nadal zacierają ręce.
Myślę, że miasto ich nie zawiedzie.
W końcu to solidna wielkopolska firma.
:)))))
Zawsze mi mówiono, że Poznań to miasto ludzi bardzo akuratnych. Czy przed powołaniem 621 realizacji budowlanych NA RAZ ktoś choć przez chwilę o nich pomyślał? O tych solidnych i porządnych autochtonach? O tym, czy uda im się odnaleźć w nowej zagruzowanej rzeczywistości? I czy dysponują odpowiednią tężyzną fizyczną, by przyjąć na klatę niemożność utrzymania chwalebnej zalety punktualności?
Zastanawia mnie, czy ci ludzie odzyskają kiedyś nadwątlony robotami drogowymi szacunek? Czy po Euro2012 miasto ma zamiar ich zrehabilitować? Czy Pan Prezydent trzyma za pazuchą jakiś fundusz na rozwiązanie tej delikatnej sprawy?
:)
A tymczasem
Obok zegarów topnieje też i kultura.
Ludzie przestali sobie mówić dzień dobry
Powitaniem (tych szczęśliwców, którym uda się nie minąć) stają się naszpikowane przekleństwami historie drogowe
Życie toczy się w samochodach, z których kierowcy i pasażerowie wytrwale transmitują swoje aktualne położenie.
Dużo rozmawiają
Zawsze podniesionymi głosami
niestety nadal wątpliwe jest, czy się słyszą.
Ponoć operatorzy telefonii komórkowych w minionych miesiącach odnotowali spore zyski na swoich kontach
i nadal zacierają ręce.
Myślę, że miasto ich nie zawiedzie.
W końcu to solidna wielkopolska firma.
:)))))
wtorek, 20 marca 2012
Imieniny Eufemii
Pierwszy ciepły wiatr zdmuchnął czapki z głów i teraz wiosna ma używanie, dmąc zimnem w nagie łepetyny. Myślę, że ją to bawi. Jest jak kot. Pewna naszego uczucia. Pewna, że, cokolwiek zrobi, wszystko ujdzie jej na sucho. I niech mnie kule biją, jeśli nie ma racji:)
Dziś jej pierwszy dzień.
Jest astronomiczna, zadziorna, lekko zmrożona.
Ale jest.
Ściskam, o Wiosno!, Twą zimną dłoń (notabene to też i moja wizytówka:)
Dziś jej pierwszy dzień.
Jest astronomiczna, zadziorna, lekko zmrożona.
Ale jest.
Ściskam, o Wiosno!, Twą zimną dłoń (notabene to też i moja wizytówka:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)