ponoć za wcześnie wdziałam żałobę.
ponoć to dziś ostatni dzień lata.
no trudno. Nie będę na jeden dzień ściągać kiru. Zresztą wszystkie szaty rozdarłam już wczoraj. Dziś nie ma czego drzeć. Chyba że koty.
W kolejnym punkcie programu chciałabym uprzejmie przypomnieć komitetowi wyborczemu PiS, że teraz nie obwiesza się całego Poznania od stóp do głów plakatami. Na te cudowne afisze czekają specjalne punkty, a nawet całe ściany, specjalnie do tego celu wyznaczone. Zresztą, skoro tak szczerze już rozmawiamy, to mam radę dla wszystkich komitetów: najlepiej w ogóle darować sobie tę kiepską reklamę i zaoszczędzić na papierze, farbie, kleju, sesjach zdjęciowych, kostiumach, garniturach, tekturach… a przede wszystkim oszczędzić tej mizernej okrasy miastu, które przez bieżące remonty wygląda już dość i wystarczająco nieszykownie.
A jeśli jeszcze macie wątpliwości, to pragnę uczciwie, a nawet i obiektywnie dodać, że te głowy, lub w porywach całe tułowia, polityków naprawdę nie wodzą na pokuszenie, by nie napisać, że niektóre to jedynie odpychają. Także ten… naprawdę śmiało można je sobie odpuścić.
A teraz będzie muzyka.
Ten pan zawsze wzbudzał we mnie lęk ("bo ma w sobie coś takiego...":). Jednak w przypadku tego utworu moje łakomstwo przezwycięża strach i śmiało częstuję się tym kawałkiem. Ile w ucho wlezie.
Panie Panowie, przed Wami Yugopolis feat. Maciej Maleńczuk
:)
czwartek, 22 września 2011
piątek, 16 września 2011
Hrabia Fredro wiedział niejedno
Niedawno obdarowano nas służbowym sąsiadem. Pewien Dział (niech on się tak tutaj zwie) wprowadził się piętro niżej.
Niestety zamiast rzucić mu się na szyję i tradycyjnie powitać chlebem i solą, od progu zaczęłam psuć nasze sąsiedzkie stosunki. Chyba nie nadaję się na sąsiada, choć, dalibóg!!!, jestem jednostką grzeczną, miłą i kulturalną (uprasza się o nie zaprzeczanie tej oczywistej prawdzie!).
Ale naprawdę ILE MOŻNA? NAWET moja legendarna spolegliwość ma swoje granice.
Rozumiem szklanka mąki. Szklanka cukru. Raz na jakiś czas. Ale te Gawły jeszcze się na dobre nie zagnieździły, a już swawole zaczęły. Na wysokich obrotach. Co kilka minut. A to ksero potrzebujemy skopiować tylko kilka stron!!! pilnie, a to telefon to naprawdę pilne, a to płyn do zmywania oddamy wam z nawiązką, a to zszywacz, dziurkacz, gumka do mazania...
Przy 65748 razie, a konkretnie, przy prośbie o ryzę papieru, bo musimy coś wydrukować KONIECZNIE wyczerpała się miłość do bliźniego. Odmówiłam.
Od tamtej słodkiej chwili,
uwieńczonej trzaskiem drzwi,
ten dział, co ciągle coś chciał
niepokojąco milczy.
Myślę, że w tej ciszy między piętrami
rodzi się odwet, co do krwi mnie zrani
i czuję, że będę pluć w brodę sobie
bo przecie „Jak ty komu,
tak on tobie”
Niestety zamiast rzucić mu się na szyję i tradycyjnie powitać chlebem i solą, od progu zaczęłam psuć nasze sąsiedzkie stosunki. Chyba nie nadaję się na sąsiada, choć, dalibóg!!!, jestem jednostką grzeczną, miłą i kulturalną (uprasza się o nie zaprzeczanie tej oczywistej prawdzie!).
Ale naprawdę ILE MOŻNA? NAWET moja legendarna spolegliwość ma swoje granice.
Rozumiem szklanka mąki. Szklanka cukru. Raz na jakiś czas. Ale te Gawły jeszcze się na dobre nie zagnieździły, a już swawole zaczęły. Na wysokich obrotach. Co kilka minut. A to ksero potrzebujemy skopiować tylko kilka stron!!! pilnie, a to telefon to naprawdę pilne, a to płyn do zmywania oddamy wam z nawiązką, a to zszywacz, dziurkacz, gumka do mazania...
Przy 65748 razie, a konkretnie, przy prośbie o ryzę papieru, bo musimy coś wydrukować KONIECZNIE wyczerpała się miłość do bliźniego. Odmówiłam.
Od tamtej słodkiej chwili,
uwieńczonej trzaskiem drzwi,
ten dział, co ciągle coś chciał
niepokojąco milczy.
Myślę, że w tej ciszy między piętrami
rodzi się odwet, co do krwi mnie zrani
i czuję, że będę pluć w brodę sobie
bo przecie „Jak ty komu,
tak on tobie”
czwartek, 15 września 2011
komunikacja (tym razem nie miejska)
za każdym razem, gdy chce mi przekazać jakąś informację, dobywa z siebie przeraźliwe piski. Doprowadza mnie tym do szału, zwłaszcza, że wieści ma sporo i co chwilę, skrzecząc wysokim tonem, bombarduje mnie jakąś rewelacją. A to obwieszcza, że właśnie zaczyna pracę, a to że właśnie ją z sukcesem kończy, że coś zostawiłam na jego blacie, że nie podałam mu kartek, że nie dałam znać o jaki format chodzi, że nie domknęłam jakiejś szuflady, że klapy nie opuściłam, czegoś mu nie załadowałam, że o jakichś parametrach zapomniałam… A jak zdarzy mu się zadławić – stawia na nogi cały dział. Każdy szczegół jego działalności musi zostać nagłośniony, ogłoszony wszem wobec i każdemu z osobna.
Ten hałas jednak nie zagłusza mej tęsknoty za jego poprzednikiem. Wręcz przeciwnie. Z każdym pełnym pretensji dźwiękiem to nostalgiczne uczucie narasta. Z łezką w oku wspominam tamto, stare ksero. Tak czarownie dyskretne w obsłudze.
Współpracowaliśmy bezgłośnie.
Obrazki na jego wyświetlaczu i rozszyfrowujące je w mig moje oczy.
Pełna harmonia.
Symbioza.
Balans.
królestwo dla tego, kto zaknebluje mi to superhipernowoczesne ksero!!! (i udrożni miejskie drogi:)))))
Ten hałas jednak nie zagłusza mej tęsknoty za jego poprzednikiem. Wręcz przeciwnie. Z każdym pełnym pretensji dźwiękiem to nostalgiczne uczucie narasta. Z łezką w oku wspominam tamto, stare ksero. Tak czarownie dyskretne w obsłudze.
Współpracowaliśmy bezgłośnie.
Obrazki na jego wyświetlaczu i rozszyfrowujące je w mig moje oczy.
Pełna harmonia.
Symbioza.
Balans.
królestwo dla tego, kto zaknebluje mi to superhipernowoczesne ksero!!! (i udrożni miejskie drogi:)))))
środa, 14 września 2011
Na temat
Oglądamy zdjęcia koleżanki z wakacji w Chorwacji.
W tle przewija się czarowna architektura, zapierające dech krajobrazy, lazurowe niebo, muzea, monumenty, rzeźby, powalające przepychem rezydencje…
A tymczasem na pierwszym planie:
- O! tu fajnie widać…
- Faktycznie. Bardzo ładna.
- o! widzisz? w tym ujęciu jeszcze lepiej ją widać?
- no, rzeczywiście. Dekolt ma trochę za mocno wycięty. Ale i tak mi się podoba. Naprawdę super wyglądasz w tej bluzce.
- dzięki!
- o rany! Tej, poczekaj. Wróć do poprzedniego zdjęcia!!!
- tego?
- mhm… ale fajna ta spódnica!!!
… and so on
W tle przewija się czarowna architektura, zapierające dech krajobrazy, lazurowe niebo, muzea, monumenty, rzeźby, powalające przepychem rezydencje…
A tymczasem na pierwszym planie:
- O! tu fajnie widać…
- Faktycznie. Bardzo ładna.
- o! widzisz? w tym ujęciu jeszcze lepiej ją widać?
- no, rzeczywiście. Dekolt ma trochę za mocno wycięty. Ale i tak mi się podoba. Naprawdę super wyglądasz w tej bluzce.
- dzięki!
- o rany! Tej, poczekaj. Wróć do poprzedniego zdjęcia!!!
- tego?
- mhm… ale fajna ta spódnica!!!
… and so on
Subskrybuj:
Posty (Atom)